KURIEREK nr 122
Tymczasowa Komisja Wykonawcza NSZZ „SOLIDARNOŚĆ” w Bochni
Bochnia – Brzesko – Dąbrowa Tarnowska, data wydania 07.05.1989 nr  122

ORŁA (wr)ONA nie pokona!

Skończyły się żarty. Do wyborów pozostał miesiąc i kierując się zdrowym rozsądkiem, nie sposób w tak krótkim czasie stworzyć całej tej infrastruktury wyborczej: sztabów wyborczych, dysponujących rozgałęzioną siecią informacyjną i rozwiniętą poligrafią, radiem i TV. My tego wszystkiego nie mamy i mieć nie będziemy. Pozostają środki zastępcze; w robieniu namiastek i prowizorek zawsze byliśmy dobrzy, wiec nie ma chyba powodu patrzeć na przyszłość wyłącznie poprzez ciemne okulary. Ale jak nie być optymistą w chwili, gdy nasza strona ma już skompletowaną listę kandydatów /inna sprawa czy wybranych w sposób zawsze demokratyczny/ podczas gdy rząd jest jeszcze w lesie, choć oni spieszyć się nie muszą: to my musimy zebrać do 10 V 3 tys. podpisów pod kandydaturą naszego wybrańca.

Jest nim Jurek Orzeł /patrz obok – informacja/, człowiek-instytucja, zresztą nie będę mu robić reklamy, sam ją sobie zrobi w wywiadzie, który obiecuję specjalnie dla czytelników „K” przeprowadzić z Nim w następnym numerze. Innymi kandydatami opozycji w okręgu wyborczym, w którym startuje Jurek, są: mec. Bystrzonowski, obrońca w wielu procesach politycznych, m.in. bronił bocheńskich hutników po pacyfikacji strajku w XII’81; A. Fenrych i B. Chrobak – ci ubiegać się będą o miejsca w senacie. Musimy też poprzeć p. Żabińskiego, członka ZSL-u, który startuje do wyborów z listy tego stronnictwa. Jest on długoletnim przewodniczącym tarnowskiej „S” Rolników Indywidualnych i będzie piątym niezależnym kandydatem z naszego okręgu. Oczywiście władza też desygnuje swoich ludzi na miejsca mandatowe, które przy „okrągłym stole” obiecano opozycji; by nie szukać daleko – kontrkandydatką Jurka do mandatu przyznanego Bochni ma być podobno Z. Gnoińska, posłanka do obecnego sejmu, z zawodu nauczycielka z bocheńskiego liceum. Piszę „podobno”, gdyż o ile wiem, zbiera w tej chwili podpisy pod  swoją kandydaturą i nie idzie jej rewelacyjnie.

Wierzę jednak, że przy pomocy „życzliwych” z komitetu uda jej się przebrnąć tę przeszkodę. Gdyby to właśnie ona, a nie Orzeł, wygrała 4 VI, byłoby to kompromitacją dla całej bocheńskiej „S”, gdyż wszyscy wiemy, co kryje się za manifestowaną przez nią bezpartyjnością. Jest to człowiek władzy, powiązany z nią wszelakimi układami i układzikami. Jestem ciekaw, czym ze swej dotychczasowej działalności na niwie sejmowej pani poseł pochwali się na zebraniach przedwyborczych. Czy tylko wyrobieniem sobie nowych „znajomości” na górze? Doszły też informacje o usiłowaniu wyłonienia kontrkandydata dla Jurka z terenu samego ZPH. Podobno promuje go PRON. Co z tego będzie, ano zobaczymy. W każdym razie zapowiada się ostra walka między naszym kandydatem a jego adwersarzami /ilu ich będzie, czas pokaże/, a trzeba mieć na uwadze, że jeśli Gnoińska stanie w szranki, będzie trudnym przeciwnikiem, gdyż poprze ją cała już nie tylko bocheńska, ale i tarnowska nomenklatura, wietrząc w tym szansę „urwania” opozycji jednego mandatu.

Bo o co chodzi w tej całej grze? – mandatów dla bezpartyjnych w wyborach do sejmu przewidziano 35%, czyli 161, jednakże już strata 10 głosów obniża ten procent do niecałych 34. A 34 procent posłów to liczba niewystarczająca do zablokowania w sejmie uchwalenia jakiejś nie w pełni przemyślanej uchwały, co ostatnio nagminnie miało miejsce, lub uchwały wręcz szkodliwej dla społeczeństwa. Te 35% to jedyna nasza szansa w tym sejmie. Mając w sejmie głos 160 posłów nie utworzymy rządu, nie zmienimy konstytucji, ale możemy powiedzieć – nie! Właśnie tego boi się władza i będzie czynić wszystko, by do takiego stanu rzeczy nie dopuścić – głównie przez podstawianie swych bezpartyjnych zwolenników. Odrębna sprawa to senat – tam możemy /teoretycznie przynajmniej/ obsadzić swymi kandydatami wszystkie miejsca. Ale senat nie ma mocy ustawodawczej, może tylko opiniować ustawy zgłaszane przez izbę poselską. Mam nadzieję, że wyłuszczyłem jasno, jaka jest stawka w tej partii pokera. Niech się nikt na mnie nie obraza za te sformułowanie. Tak, to będzie partia pokera i wygra ją niekoniecznie gracz z pokaźniejszą kiesą, ale taki, który lepiej rozłoży siły na cały mecz i w ostatnim rozdaniu zagra va banque.

/Jan B.

Nasi kandydaci JERZY ORZEŁ

Lat 36, elektronik. Urodzony w Rozdzielu, w wielodzietnej rodzinie chłopskiej. Po ukończeniu gimnazjum w Bochni uczył się w pomaturalnej szkole elektronicznej. Pracą w ZPH rozpoczął w 1974 r. Od końca 1980 r. przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ „S” przy ZPH. Po ogłoszeniu stanu wojennego stanął na czele strajku protestacyjnego w swym zakładzie pracy, za co został skazany na 4,5 roku więzienia. Po upływie roku zwolniony w wyniku amnestii. Zatrudnił się ponownie w ZPH, W 1986 r. powtórnie zatrzymany /sprawa krakowskich „terrorystów”/ i przetrzymywany w areszcie śledczym przez 9 miesięcy. Zwolniony w wyniku mediacji Kościoła przed III Pielgrzymką Ojca Świętego. Powrócił do swego macierzystego zakładu pracy. W maju 1988 r. kierował strajkiem solidarnościowym w ZPH. Żonaty. Żona Barbara /lat 33, konserwator zabytków/. Ma dwoje dzieci. Praktykujący katolik.

Strony: 1 2