KURIEREK B |
Tymczasowa Komisja Wykonawcza NSZZ „SOLIDARNOŚĆ” w Bochni |
Bochnia – Brzesko, data wydania 05.01.1985 nr 54 |
DEMOKRACJA TAK – ALE NIE W TYM USTROJU!
Niektórzy nawet to chwalili, podkreślając umiejętności polityczne, szczególnie na tle przykładów Uniwersytetu Warszawskiego czy Akademii Medycznej w Krakowie. Dalsze postępowanie prof. Gierowskiego wykazało, że nie są to żadne umiejętności polityczne a tylko pełna, bezwarunkowa kapitulacja jego jako rektora U.J. i jako człowieka. Wiosną ub.r. Jaruzelski i jego milicyjni generałowie postanowili nadać wizytującemu Polskę Sekr. Gen. ONZ Javier Perez de Cuellar tytuł doctor honoris causa. Z uwagi na postawy ludzi nauki nie udało się tego zrobić na Uniwersytecie Warszawskim ani gdzie indziej. Podjął się tego prof. Gierowski, kierując sprawę do Wydziału Prawa i Administracji U.J. Rada tego wydziału, w głosowaniu tajnym, wniosek ten odrzuciła. Wówczas prof. Gierowski skierował ponownie ten sam wniosek do swojego rodzimego Wydziału Filozoficzno-Historycznego, gdzie udało mu się tak pokierować głosowaniem, że doktorat został przyznany.
Obecnie Jaruzelski wraz ze swoimi generałami zażądał przyznania d.h.c. premierowi Grecji Andreasowi Papandreu ponieważ uważa go za polityka przerywającego, swoim przybyciem do Polski, jej międzynarodową izolację. Sprawę tę powierzono prof. Gierowskiemu, który jeszcze raz podjął próbę na Wydziale Prawa i Administracji U.J. tym bardziej, że Papandreu jest z zawodu profesorem prawa. Pomny poprzednich doświadczeń prof. Gierowski tym razem pilotował sprawę osobiście. Po pierwsze, choć nie ma takiego zwyczaju, zapowiedział swoje przybycie na posiedzenie Rady Wydziału Prawa i Administracji i przybył na nie. Po drugie – i to jest właśnie szczególnie paskudne – przed tym posiedzeniem wezwał do siebie osoby z Wydziału Prawa, które chodzą w aureoli b. działaczy „S” i z tej racji mają dość duży wpływ na kształtowanie opinii. Powiedział im, że ma „osobistą prośbę”, aby głosowanie w sprawie Papandreu wypadło pozytywnie. Nie wiadomo dokładnie, jakich użył argumentów, prawdopodobnie posługiwał się pojęciem jakiegoś mitycznego „wyższego interesu”. Wiadomo natomiast, że ma bardzo naturalny, ujmujący sposób bycia i że mu się to udało. Byli aktywiści „S” przeprowadzili skuteczną agitację wśród młodszych pracowników, wśród starszych nie było to potrzebne – w większości są dostatecznie oportunistyczni. Tak więc wszystko poszło po myśli Jaruzelskiego i jego posłusznego, demokratycznie wybranego, wykonawcy. Papandreu, niewątpliwie agent KGB, człowiek, który dąży do wyłączenia Grecji z NATO, człowiek, który bodajże jako pierwszy wyraził gotowość do przyjmowania banitów z Polski, otrzymał doctorat honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego. I to wszystko przy wybitnej pomocy demokratycznie wybranego rektora i demokratycznie kiedyś wybranych, posiadających do dzisiaj duży autorytet działaczy „S”.
Są wśród nich także sb-ecy, ale ty mówisz… „on pracuje w przestępstwach gospodarczych i z polityką nie ma nic wspólnego…” są zomowcy, milicjanci, wroni związkowcy etc. I tak wszyscy, uwikłani w ten partyjno – esbecki układ stajemy się w jakimś stopniu odpowiedzialni za to wszystko, co się w kraju dzieje. Nie mówiąc już o tych „porządnych czerwonych i porządnych sb-ekach”, którzy bezpośrednio przyłożyli rękę do bandytyzmu i przemocy. Ci ludzie są bezpośrednio odpowiedzialni za morderstwa, maltretowanie niewinnych ludzi w komisariatach i kazamatach bezpieki. Oni podpisali glejt, uprawniający cały aparat do działania w ich imieniu, a więc nie ma tłumaczenia. Natomiast Ty, Bracie Polaku, zamiast krzyczeć „bij czerwonych” nie podawaj im po prostu ręki, odwracaj się plecami, i to wszędzie, nie tylko w pracy, ale i na ulicy – bojkotuj. Niech czują, że nimi pogardzasz, oni muszą odczuć, że są izolowani. To będzie dla nich gorsze niż bicz, gorsze niż wojna. Nie nawołuję do nienawiści, ale do zdecydowanego dania odporu zalewającej nas fali kłamstwa i lizusostwa.