Tymczasowa Komisja Wykonawcza NSZZ „SOLIDARNOŚĆ” w Bochni
Bochnia – Brzesko, data wydania 10.01.1984 nr 31/32
INFORMACJE BOCHNIA
17 grudnia o godz. 18-tej odprawiona została w kościele parafialnym w Bochni Msza św.w intencji pomordowanych na Wybrzeżu w 1970 r. i w czasie stanu wojennego oraz w intencji porozumienia narodowego, z udziałem około 1,5 – 2 tysięcy przede wszystkim członków NSZZ”S”. Uczestnicy po mszy, stosując się do wezwania TKK, zebrali się na placu przykościelnym pod krzyżem na pokojową manifestację. Zapobiec jej chcieli funkcjonariusze sb przez fotografowanie zbierających się pod krzyżem. Fotografem okazał się niejaki Rodzaj, zamieszkały w Wiśniczu Małym. Były to rzeczywiście „strachy na Lachy”, gdyż faktycznie to ub-ola obleciał tchórz i dał drapaka do koleżków, oczekujących go w samochodzie zaparkowanym przy ul. Gołębiej.
W sumie manifestacja odbyła się spokojnie bez żadnych zakłóceń. Mogło wszakże do nich dojść, ponieważ demonstracja zbiegała się w czasie z posiedzeniem komitetu miejskiego pzpr w Bochni z udziałem członka politbiura i sekretarza tarnowskiego, S. Opałki. Kiedy gromkie okrzyki manifestantów zatrzęsły szybami pobliskiego budynku komitetu, wtedy opanował tam wielu konsternacyjny lęk. Co bardziej nerwowi, mający na sumieniu liczne grzeszki żądali, jeżeli nie oddziałów zomo, to przynajmniej mo, inni chwytali za słuchawki telefoniczne, by dzwonić pod właściwy numer. Sytuację rozładował S. Opałko, który poradził rozgorączkowanym, aby poszli do manifestantów, by nie tylko spacyfikować ich nastroje, ale przekonać o słuszności stanowiska pzpr. Była to postawa słuszna. Rzeczywiście ciekawy byłby to dialog. Należy jednak postawić pytanie, kto by kogo przekonał? Jest ono retoryczne, bo dysponującymi czołgami, pałami, strugami brudnej, cuchnącej, kolorowanej wody, petardami itp., nie przekonają w żaden sposób narodu. My natomiast posiadamy prawdę i dzięki niej zdobyliśmy duszę narodu. Mający słowem wstępnym rozpocząć manifestację NZZZ ”S” w dniu 17 grudnia ub. r. z przyczyny od siebie niezależnej nie zdarzył przybyć na czas, po prostu nim dotarł z kościoła pod krzyż to manifestację już spontanicznie rozpoczęto, Udostępnił nam jednak swoje krótkie przemówienie. Oto one:
„Koledzy. Obchodzimy dzisiaj tragiczne, a jakże bolesne rocznice: popełnienia przez pzpr mordu na robotnikach Wybrzeża w 1970 r. i zamordowania członków naszego Związku przez wroni-ich oprawców podczas stanu wojennego. Polała się robotnicza krew na bruki miast polskich, krew, która przypieczętowała brutalnie złamanie przez totalitarny reżim porozumienia w Gdańsku, Szczecinie i Jastrzębiu. Preferujemy działalność pokojową i wytrwamy przy niej. Wytrwamy przy naszym programie, bo podpisany został nie tylko atramentem, ale także krwią robotników, związkowców. Znamy cenę krwi, dlatego nie będziemy jej wytaczać z naszych wrogów, którzy uznają to za naszą słabość i stają się coraz to bardziej agresywni. Pamiętajmy jednak, że krew pierwszych męczenników była posiewem nowych zastępców chrześcijan. Analogicznie, krew robotników polskich przelana za słuszną, sprawiedliwą i pokojową sprawę, sprawę Solidarności, będzie rozsadnikiem tej idei. Zwyciężymy!
16 i 17 grudnia wronie zz. zorganizowały w bocheńskiej hucie dwudniowy „strajk”, Co prawda strajkujący nie nosili opasek, nie stali na bramie, nie wiecowali, ale pchali się hurmem do pomieszczenia, gdzie „kierujący strajkiem” urządzili kiermasz atrakcyjnych towarów. Z jednej strony trudno się dziwić tak olbrzymiej frekwencji, że aż kompletnie zdemolowano lokal kiermaszowy, skoro i lady sklepowe są puste. Forma takiego strajku jest dobra, godna pochwały najwyższych władz z jaruzelem włącznie, bo w obu dniach miały się odbyć w całej Polsce manifestacje (apel TKK), a jak robotnicy mogą iść na demonstracje z dywanami i innymi poszukiwanymi towarami? Dlatego w całym kraju zorganizowano tego rodzaju „strajki”. A wyniki produkcyjne? Do kąta w z nimi! Solidarność tyle strajkowała i było lepiej niż teraz. Solidarność? – o NIE! Ta kazała zachować powagę, kazała górnikom wyrzec się wysokich poborów, nie sprzedawała brakujących towarów, tych spod lady, patronowała prawdziwej reformie gospodarczej, a więc wzywała do rzetelnej pracy, ale i żądała za nią rzetelnego wynagrodzenia.
Tak, hutnicy – mówiąc już poważnie – Związek nasz nie popiera tak zorganizowanego „strajku”. Nie pochwala waszego tłoczenia się, był i jest temu przeciwny i wręcz odwrotnie -wyraża ubolewanie. Hutnicy, musicie odróżnić ziarno od plewy. Wroni zz dmuchnął wam w oczy plewą, na którą wy, stare wróble, daliście się nabrać.