KURIEREK B
Tymczasowa Komisja Wykonawcza NSZZ „SOLIDARNOŚĆ” w Bochni
Bochnia – Brzesko, data wydania 15.02.1984 nr  34

STANOWISKO TKK W SPRAWIE WYBORÓW DO RAD NARODOWYCH

Projekt ordynacji wyborczej do rad narodowych, przedstawiony przez Radę Państwa, w niczym istotnym nie różni się od dotychczas obowiązującej ordynacji. Niczego nie wnoszą również poprawki, zgłoszone przez tzw. Krajową Radę PRON. Jest oczywiste, że przygotowana ordynacja wyborcza ma służyć utrzymaniu stanu, w którym społeczeństwo jest pozbawione jakiegokolwiek wpływu na tryb powoływania i sposób sprawowania władzy.
Warunkiem autentycznych wyborów jest:
– zniesienie represyjnego ustawodawstwa oraz uwolnienie więźniów politycznych,
– istnienie niezależnych organizacji społecznych, mających możliwości działania i swobodnego głoszenia poglądów,
– demokratyczna ordynacja wyborcza, dająca wszystkim organizacjom i grupom społecznym prawo zgłaszania kandydatów i prawo kontroli przebiegu wyborów.
Wobec niespełnienia tych warunków wybory w naszym kraju służą jedynie zniewoleniu społeczeństwa. Zgodnie z opinią zdecydowanej większości ogniw NSZZ „Solidarność” jedyną naszą odpowiedzią powinna być odmowa udziału w głosowaniu. Sama obecność w lokalu wyborczym uzasadnia bowiem propagandowe kłamstwa o społecznym poparciu dla władzy. Stąd propozycja wrzucania pustych kopert do urn i liczenia nie oddanych kart wyborczych, skreślania całej listy itp., są nie do przyjęcia.
Zwracamy się do wszystkich ogniw związkowych o podjęcie akcji propagandowej i przygotowanie się do kontroli wyborów w poszczególnych okręgach.
23.01.84 Tymczasowa Komisja Koordynacyjna  NSZZ „Solidarność”

KOMUNIKAT TKW BOCHNIA

Dnia 2.02.1984 odbyło się posiedzenie TKW Bochnia – Brzesko. Komisja przyjęła program działania na rok 1984. Szczególną uwagę zwrócono na problem najbliższych wyborów. Jednogłośnie zaakceptowano ich bojkotowanie przez nieuczestniczenie. Zajęto się także problemem finansów i wydawnictw. Zobowiązano ogniwa zakładowe do rozszerzenia swej działalności.

O „WYBORACH” W PRASIE NIEZALEŻNEJ  („Solidarność Walcząca” – Wrocław)

(…) Nieuczestniczenie w tej farsie głosowania jest moralnym obowiązkiem. Wzywamy wszystkich do całkowitego bojkotu zbliżających się wyborów. Nie kombinujmy ze skreśleniami, zabieraniem i zbieraniem kartek. Zignorujmy komunistyczne naciski i matactwa.
Twórzmy tam, gdzie to możliwe, swoje niezależne Komitety, rejestrujące tych, którzy nie pójdą na te wybory i zechcą temu dać publiczny wyraz. W tym celu możemy wykorzystać istniejące i nawiązać nowe więzi w miejscach zamieszkania i pracy. Możemy wyłonić z pośród siebie reprezentantów – organizatorów naszych komitetów. Postępujmy jednak rozważnie, bo mimo konstytucyjnego prawa do takich akcji wiążą się one z ryzykiem represji ze strony władz. Natomiast sama odmowa uczestnictwa w wyborach nie grozi niczym. To pewne, że nie pójdzie nas wystarczająco wielu, żeby nie mogli nas szykanować. Toczy się walka o niepodległą, solidarną Polskę. Możesz wziąć w niej czynny udział po stronie narodu, tu i teraz – bez żadnego ryzyka: ZBOJKOTUJ TE ICH WYBORY!!! Pamiętaj: nie idziesz – NIE KŁAMIESZ!!! NIE IDZIESZ – wybierasz wolną, demokratyczną Rzeczpospolitą Solidarną!!!
(Głos w dyskusji z Mikroregionu Międzylesie – Warszawa)
(…) Doświadczenie uczy, że czerwona władza bez większych trudności otrzymywała wyniki wyborów zgodnie z oczekiwania władców(…) Dlatego jedyną naszą szansę, nie tylko na pomieszanie szyków, ale na utrudnienie ich radosnej twórczości przy obliczaniu głosów, widzę w totalnej odmowie uczestniczenia w wyborczej farsie. Doprowadzenie do takiego stanu, aby lokale wyborcze, mimo praktykowanych i wyćwiczonych akcji błyskawicznego przerzucania „aktywu” z miejsca na miejsce, świeciły pustkami – jest zadaniem numer jeden członków „S”. Każdy z nas może i powinieb\n agitować w swoim otoczeniu za strajkiem wyborczym(…) Pamiętajmy: uczestnictwo w wyborach, nawet w świetle obowiązujących przepisów prawnych, nie jest obowiązkowe. Nieoddanie głosu niczym nie grozi, przynajmniej formalnie (nieformalnie władza i tak robi, co chce). Jeżeli nawet złoży nam w domu wizytę „aktywista” lub dzielnicowy, grzecznie można odpowiedzieć, że owszem, zastanowimy się nad złożoną propozycją. Prowokowanie naprawdę odradzam. Jeżeli natomiast mamy możliwość – zachęćmy zagranicznych dziennikarzy, aby nie uszedł ich uwadze ani jeden pusty, ponury, przystrojony w portrety dostojników, lokal, w którym siedzą napuszeni lokaje czerwonych władców, dłubiąc z nudów w nosach. Niech świat się dowie, że polskie społeczeństwo nie przyłożyło ręki do gier i zabaw jaruzelskiej junty.

NIC O NAS BEZ NAS

– oto nasza propozycja kampanii wyborczej.

Strony: 1 2 3 4