KURIEREK B |
Tymczasowa Komisja Wykonawcza NSZZ „SOLIDARNOŚĆ” w Bochni |
Bochnia – Brzesko, data wydania 19.08.1984 nr 45 |
RKS/11/84 OŚWIADCZENIE Kraków, dnia 27 lipca 1984 r.
31 sierpnia – Dzień Solidarności
31 sierpnia 1984 r. przypada czwarta rocznica zwycięsko zakończonego strajku i podpisania Porozumień Gdańskich. Wywalczyliśmy wówczas prawo do niezależnych i samorządnych związków zawodowych. W tym roku święto Solidarności obchodzić będziemy pod hasłem walki o powrót do jawnej działalności wolnych związków zawodowych w Polsce. Jest to naturalne prawo ludzi pracy, zagwarantowane konwencjami Międzynarodowej Organizacji Pracy, którego nikt pozbawić nas nie może. Nikt nam także nie może odebrać prawa do międzynarodowej solidarności i współpracy ze związkami zawodowymi – protestujemy przeciwko perfidnym próbom kwalifikowania jej jako zdrady Ojczyzny.
RKS informuje, że główne obchody Święta Solidarności odbędą się, jak w latach poprzednich, w Nowej Hucie. Dnia 31sierpnia 1984 r. o godz. 17 odprawiona zostanie uroczysta msza św. w Kościele „ARKA” w Bieńczycach. Po mszy świętej spotykamy się na wiecu w miejscu śmierci Bogdana Włosika. W przeddzień obchodów – 30 sierpnia – składamy kwiaty na grobach ofiar walki o Solidarność.
REGIONALNY KOMITET SOLIDARNOŚCI MAŁOPOLSKA
KOMUNIKAT
31 sierpnia o godz. 18.00 odbędzie się w kościele parafialnym w Bochni Msza Święta za Ojczyznę w czwartą rocznicę podpisania Porozumień Gdańskich.
Z A P R A S Z A M Y
REMANENTY I MIGAWKI POWYBORCZE
Czytelników może dziwi, dlaczego robimy „jeszcze” remanenty powyborcze, skoro czerwoni już o wyborach zapomnieli? Otóż to, chcą zapomnieć, ale pytanie – dlaczego?
Dlatego, że ponieśli klęskę i to druzgocącą. Żeby kłamać, trzeba mieć wyobraźnię lub wierzyć w kłamstwo. Niektórzy dziennikarze reżimowi może tę wyobraźnię mają, ale żaden z nich nie wierzy w kłamstwo. Władze zaś, polityczne i administracyjne, chcą o tej klęsce jak najszybciej zapomnieć, stąd to oficjalne milczenie. My mówimy i będziemy mówić, nie z przyczyny upajania się sukcesem, ale z prozaicznego, wolnego spływu informacji.
Filipowice gm. Czchów – nie głosowała ani jedna osoba, nawet z komisji wyborczej.
Jasień gm. Brzesko – na 868 uprawnionych głosowało 127 (ponad 14,7%).
Olszyny gm. Wojnicz – na 826 głosowało 161 (niepełne 20%)
W Wokowicach głosowało około 70 osób.
Przewodnicząca Obwodowej Komisji Wyborczej w Jasieniu, widząc niepokorną postawę mieszkańców obwodu, próbowała przynajmniej nastraszyć komisję, grożąc: „jeśli nie dowalimy 80%, to nas pozamykają”. Jednak z komisji nikt nie okazał się dyspozycyjny, dlatego przewodnicząca, chcąc nie chcąc, sama musiała dorzucić, bagatela, 500 głosów!
Ormowiec z Siemiechowa w urzędzie gminy usprawiedliwiał absencję wyborczą w swojej miejscowości: „w noc przedwyborczą napełnili po brzegi urnę ludzkimi odchodami”. Współczujemy komisji oraz głosującym, między innymi Maniakowi – przewodniczącemu PAX w Tarnowie, no i… miejscowemu proboszczowi. Temu ostatniemu fetor w lokalu nie przyczynił się do zdrowia, dla którego gotowy jest poświęcić nawet swoją godność kapłańską.
Proboszczu! Wstydzimy się za ciebie.
Dlaczego nie udało się sfałszować wyborów w niektórych gminach województwa tarnowskiego? Ponieważ frekwencja nie przekraczała niejednokrotnie 5%. Jedną z przyczyn tak masowego bojkotu jest sprawa sprzętu rolniczego, pochodzącego z darowizn na rzecz organizującej się Kościelnej Fundacji Rolniczej. Na plebaniach w okolicach Tarnowa od połowy kwietnia stoi różnorodny sprzęt rolniczy jak: kombajny Fergusona, grabiarki, młocarnie itp. Jest to sprzęt używany, który, po niewielkich czasem naprawach, może służyć długie lata. Niestety, Kościół nie może przekazać sprzętu rolnikom, ponieważ nie ma zgody władz państwowych, które grożą nałożeniem cła w przypadku samowolnego przekazania, zaś chciałyby, aby sprzęt przekazać GS-om, a oni go sprzedadzą! Tymczasem sprzęt stoi już trzy miesiące pod gołym niebem, a rolnicy mogą go tylko pooglądać. Podobno niektórzy proboszczowie, nie bacząc na siódme przykazanie, porozbierali płoty i ogrodzenia, dając do zrozumienia rolnikom, aby zabierali, gdy nikt nie widzi.
/SAT/