KURIEREK B |
Tymczasowa Komisja Wykonawcza NSZZ „SOLIDARNOŚĆ” w Bochni |
Bochnia – Brzesko, data wydania 16.12.1984 nr 53 |
GRUDNIOWA ROCZNICA
h4>
Mija już 14 lat od dnia (16 XII) kiedy cekaemy MO i SB seriami kładły stoczniowców Gdańska i Gdyni, podążających na wezwanie partii do pracy. W zadumie nad drugą już z kolei tragedią robotniczą w państwie, kierowanym przez rzekomo robotniczy rząd, warto uświadomić sobie mechanizm zmieniania ekip rządowych. Przyczyną zmasakrowania stoczniowców był strajk z powodu absurdalnej, wykoncypowanej w gabinecie frakcyjnych dygnitarzy, przedświątecznej podwyżki cen artykułów żywnościowych. Tragedia tamtejszych dni miała zatem motyw ekonomiczny. W wyniku rozlanej krwi, za którą nikt nie przyjął odpowiedzialności, nastąpiła zmiana ekipy – Gomułkę zastąpił Gierek. Przyjechał on do Trójmiasta uspokoić rozgoryczonych stoczniowców i zwalił całą winę na poprzedni (z kolei już drugi) „okres błędów i wypaczeń”, a ze swoim „pomożecie” rozładował napiętą sytuację. To nie tylko stoczniowcy odpowiedzieli mu „pomożemy”, ich ustami powiedziała to cała Polska, oprócz, nielicznej wtedy, grupy opozycyjnych intelektualistów, którzy 2 lata wcześniej (1968) zostali pobici i odsądzeni od czci i wiary.
Dlaczego powiedzieliśmy „pomożemy” mimo tylu zamordowanych? Społeczeństwo polskie było podzielone na skłócone ze sobą grupy. Robotnicy nie dostrzegali jeszcze prawidłowości w zmienianiu komunistycznych władz polskich. Byli manipulowani. Nie wiedzieli, że frakcja partyjna, aby zrzucić rządzących, musi ich skompromitować, najlepiej krwią. I tak w czerwcu 1956 r. Gomułka zdezawuował ludzi Bieruta, jego zaś w 1968 chciała wysadzić frakcja Moczara, stawiając na inteligencję, ale ta okazała się za słaba, a Gomułka znalazł jeszcze poparcie robotników, ubranych w mundury „milicji robotniczej”, krzyczącej „studenci do nauki, pisarze do pióra”. Poza tym MO wtedy biła, ale nie zabijała. Brakowało krwi. Jednak 2 lata później sztuka się powiodła. W 1976 r. Gierek był na tyle silny, by nie ustąpić, ale o tyle słaby, iż odwołał drastyczną podwyżkę cen.
Odpowiedzią zaś „warchołów” i „gnid inteligenckich” na „ścieżki zdrowia” Radomia i Ursusa stał się autentyczny sojusz robotniczo-inteligencki. W lipcu i sierpniu ’80 ktoś z frakcji partyjnej czuwał, by wszechwładni dotąd technokraci siłą nie zdławili strajków w zarodku. Co prawda, nastąpiła zmiana ekipy, ale robotnicy nie byli już bezwolną masą, dał znać o sobie wspomniany sojusz i w konsekwencji wywalczyli wolny związek zawodowy, NSZZ „Solidarność”.
Od 19 października przeżywamy nową prowokację frakcji partyjnej, kierowaną najprawdopodobniej z Moskwy, morderstwo ks. Jerzego Popiełuszki, mające na celu – jak się zdaje – wyrzucić za burtę ekipę generałów z Jaruzelskim na czele, którzy mimo to, w ostatecznym rachunku ponoszą winę za to morderstwo. Prowokacja była wymierzona celnie, godziła jednocześnie w robotników i Kościół. Obecnie jesteśmy jednak zorganizowani, mamy przywódców: Lecha i TKK, którzy przejrzeli tę grę na wylot i nie dali się sprowokować. Przedstawienie według wyświechtanego scenariusza nie powiodło się, czerwoni są zawiedzeni. Muszą w końcu uzmysłowić sobie, że skończył się czas dokonywania zmian na najwyższych stołkach kosztem krwi klasy robotniczej. Data zaś 16 grudnia ’70 stanowi ważne, bodaj czy nie najistotniejsze ogniwo w łańcuchu dojrzewania proletariatu do walki z systemem komunistycznym, siłą narzuconym narodowi polskiemu.
/L.U./
KOMUNIKAT
W dniu 16 grudnia br. o godz. 18.00 w kościele parafialnym w Bochni zostanie odprawiona uroczysta msza św. w intencji Ojczyzny,
SERDECZNIE ZAPRASZAMY
Z KOMUNIKATU TKK:
W dniu 19 listopada 1984 r. odbyło się posiedzenie TKK NSZZ„S”. Wydano oświadczenie, w którym czytamy m.in.:
(…) Ważnym zadaniem Tajnych Komisji Zakładowych staje się dziś organizowanie działań, służących obronie pracowników przed wprowadzeniem zasad przedłużonego czasu pracy. Zasady te zostały określone w projekcie rozporządzenia Rady Ministrów i mają obowiązywać od stycznia 1985 r. Są one całkowicie bezprawne, godzą w najbardziej elementarne prawa pracownicze poprzez umożliwienie pracodawcy ingerencji w czas wolny pracowników. Spowodują zmniejszenie zarobków na skutek przymusu pracy bez dodatkowego wynagrodzenia w faktycznych nadgodzinach. Ich wprowadzenie będzie likwidacją robotniczej zdobyczy 8-godzinnego dnia pracy, uzyskanej powszechnie już na początku XX wieku.
Wobec zbliżających się wyborów do samorządów pracowniczych TKK NSZZ „S” stwierdza, że stosunek do samorządów, zawarty w oświadczeniu ze stycznia 1984 r. nie uległ zmianie. Wszędzie tam, gdzie można liczyć na stworzenie z nich prawdziwej reprezentacji robotniczej, należy wykorzystać szansę. Załogi nie posiadają obecnie jawnych organizacji, statutowo broniących poziomu życia i właściwych warunków pracy. Zadania tego nie spełniają podporządkowane władzom pogrudniowe związki zawodowe. Z konieczności obowiązki te spadają na samorządy pracownicze. Samorządy mogą osłabiać i hamować negatywne skutki niekontrolowanych gospodarczych poczynań władz. Mogą być szkołą autentycznej działalności społecznej.