POWRÓT DO TRADYCJI
Jednym z przejawów działalności totalitarnego systemu stalinowskiego w Polsce było likwidowanie starych, oryginalnych, otaczanych nieraz legenda nazw ulic i placów miejskich, w których dalekim echem odzywały się starożytne nazwy topograficzne, zapomniane postacie historyczne lub inne ślady naszej bogatej przeszłości, albo wymazywano związki danego miasta z historią Narodu. Nowe nazwy nadawano ulicom w majestacie „nowego porządku”, ale bez przemyślenia, w sposób niezwykle stereotypowy, można by powiedzieć – według urzędowego rozdzielnika. Miasta straciły swój a osobowość i charakter, najdotkliwiej zmiany te odbiły się w miastach z kilkuset letnią tradycją, gdzie nazwy ulic w połączeniu ze starym układem urbanistycznym tworzyły urozmaicona tkankę miasta, interesującą nie tylko historyka – profesjonalistę lub grupy turystów, ale może przede wszystkim mieszkańców przywiązanych do swojego miasta.
Szczególnego spustoszenia dokonano w Bochni. Obok zdewastowania i okaleczenia naszych narodowych symboli jak np. tablicy poświęconej Bochniakom – Legionistom na budynku obecnego muzeum czy tak zwanego pomnika czynu legionowego na bocheńskich plantach likwidowano dawne nazwy ulic: Trudną, Bernardyńską, Floris, 3-go Maja, Św. Leonarda, Św. kingi, Plac Turka i oczywiście Aleje Legionów i plac Marszałka Piłsudskiego. Nawet – na szczęście na krótko – główną arterię miasta ul. Kazimierza Wielkiego przemianowano na ul. Stalina. Godny najwyższego ubolewania był fakt, że zmian tych dokonywali sami Bochniacy metodą przypominającą najczarniejsze okresy w historii naszego kraju. Właśnie w okresie kontrreformacji podjęto pierwsze w historii Bochni działania likwidatorskie, a na szeroką skalę przemianowania ulic dokonał okupant hitlerowski kierujący się ślepą nienawiścią do wszystkiego, co przypominało choćby skrawek niepodległej Polski. Pomimo oficjalnego potępienia okresu stalinowskiego, uznania go przez najwyższe władze partyjne i państwowe za okres błędów i wypaczeń, w nazwach bocheńskich ulic niewiele się zmieniło. Z uznaniem dla społeczeństwa bocheńskiego trzeba powiedzieć, ze w tradycji lokalnej nie zapomniano starego nazewnictwa i tui ówdzie funkcjonuje ono do dnia dzisiejszego.
Polski Sierpień 1980 stworzył szanse odfałszowania naszej historii i możemy mieć nadzieję, że historia w krzywym zwierciadle i westernowe scenki, przedstawiające postacie historyczne wyłącznie w roli białych lub czarnych charakterów zastąpione zostaną rzetelnym obrazem historycznym. Klasycznym przykładem celowych zafałszowań i zniekształceń historii narodowej jest postać Marszałka Józefa Piłsudskiego. Wraz z postacią Marszałka przemilczano sprawę Legionów, Konstytucji 3-ga Maja, powstań narodowych i wielu postaci i wydarzeń, które stanowią i stanowić będą piękne karty naszej historii narodowej. Józef Piłsudski był tym, któremu udało się poprowadzić zjednoczony siły Narodu do skutecznej walki o odzyskanie wymarzonej przez całe pokolenia Polaków wolności i niepodległości Ojczyzny. To, co nie udało się osiągnąć Kościuszce, Dąbrowskiemu, księciu J. Poniatowskiemu, Bemowi, Trauguttowi i wielu innym, udało się osiągną właśnie Jemu i sam ten właśnie fakt daje tytuł do przywrócenia nazwy placu koło kościoła szkolnego. Za bohatera narodowego uznać musimy ostatniego Komendanta Armii Krajowej gen. Leopolda Okulickiego, jednego z najznamienitszych synów Ziemi Bocheńskiej. Nie można naszej historii traktować wybiórczo. Nie da się wymazać z naszej pamięci faktów historycznych, choćby najbardziej niewygodnych dla niektórych środowisk czy grup społecznych, podobnie jak nie da się wymazać rachunku krzywd, zbrodni, niszczenia naszej narodowej kultury. To nie koniunktura, ale potrzeba walki o zachowanie naszej tożsamości narodowej i regionalnej każe nam dzisiaj domagać się przywrócenia starych nazw bocheńskim ulicom i placom. To jest nasz obowiązek wobec przyszłych pokoleń, bo tu, w tym ponad 700-letnim górniczym mieście jest nasz rodowód.
Trzeba również zdecydowanie przeciwstawić się szerzonym gdzieniegdzie plotkom, że akcja przywracania starych nazw zmierza w rzeczywistości do wyeliminowania nazwisk przywódców polskiego ruchu robotniczego oraz organizatorów i dowódców polskich sił zbrojnych z okresu II wojny światowej, walczących wspólnie z Armią Radziecką przeciwko hitlerowskiemu okupantowi. Bez wątpienia na jednej ulicy dwóch nazw powiesić się nie da, można i powinno się do tego wykorzystać rozległy teren Osiedla XXX-lecia PPR, które niejako z imienia rezerwuje nazwy powstających tam ulic dla tych właśnie niewątpliwie historycznych postaci. Zapewne wielu działaczy ruchu robotniczego – może dotychczas pomijanych lub częściowo zapomnianych, a ludzi wartościowych i szlachetnych wykaże zapowiedziana na IV Plenum KC PZPR synteza polskiego ruchu robotniczego. Możemy już dzisiaj powiedzieć, ze ranga ulic na Osiedlu XXX-lecia PPR będzie taka sama, jak ulic w śródmieściu Bochni. Takie rozwiązanie zgodne jest z zasada estetyki i żaden rozsądny obywatel Bochni nie będzie uważać, że inicjatywa Stowarzyszenia Bochniaków i Miłośników Ziemi Bocheńskiej, Delegatury NSZZ „Solidarność” i PTTK godzą w jakakolwiek ideę lub jego osobiste uczucia i sentymenty. Społeczeństwo naszego miasta nie czuje się już ubezwłasnowolnione i ma prawo przez swoje organy przedstawicielskie dbać o lokalne tradycje, a w nazwach ulic i placów bocheńskich uwieczniać synonimy walki o ideały zawsze dla naszego Narodu najzaszczytniejsze. Mamy nadzieję, ze najbliższa sesja Miejskiej rady Narodowej w Bochni udzieli nam mądrej, rzeczowej i zgodnej z oczekiwaniami społeczeństwa bocheńskiego odpowiedzi.
Stanisław Kobiela
Uwaga: dla zainteresowanych obszerne materiały, dotyczące nazw bocheńskich ulic i placów udostępnić może do wglądu na miejscu Delegatura NSZZ „Solidarność” lub biuro Stowarzyszenia Bochniaków.