JAK ZAKŁADAĆ NSZZ „SOLIDARNOŚĆ”
Wniosek o wpisanie NSZZ „S” pracowników poszczególnych zakładów pracy do rejestru zakładowych organizacji związkowych należy złożyć w Sekcji Rejestracji Związków Zawodowych Wydziału I Cywilnego Sądu Wojewódzkiego.
Wniosek musi zawierać:
a/ skład komitetu założycielskiego, b/ przepisy prawa, na które komitet się powołuje:
– art. 1 ust. 1, art. 10 i 18 ust. 1 w związku z art. 19 ust. 1 Ustawy o związkach zawodowych z dnia 8 X 1982 r. (Dz. U. Nr 54 z 1985, poz. 277), art. 84 Konstytucji PRL, art. 22 ust. 1 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych,art. 2 Konwencji nr 87 MOP,informację o przeprowadzonym zebraniu założycielskim, na którym podjęto uchwałę o założeniu Związku, przyjęto projekt statutu i wybrano Komitet Założycielski,
d/ Uchwałę o powołaniu NSZZ „S” danego zakładu,
e/ projekt statutu danego zakładu,f/ uzasadnienie wniosku, czyli powody, które skłoniły pracowników do założenia NSZZ „Solidarność”.
Do utworzenia związku zawodowego wystarczy 10 pracowników. Statut związku można oprzeć na statucie „Solidarności” w części odnoszącej się do zakładu pracy. Utworzenie związku zawodowego i złożenie wniosku o rejestrację jest całkowicie zgodne z prawem. Nielegalne są natomiast wszelkie represje, wymierzone przeciwko założycielem.
ZAMIAST FELIETONU
Tym razem laurka. Dwa przeciwstawne nastroje – radość i smutek. Cieszyć się wypada, że „K” przetrwał i wciąż stanowi potwierdzenie faktu ogromnej wagi istnienia niezależnego społeczeństwa, niezależnej myśli i działań. Były numery, zwłaszcza te w czasie wojny 82/83, które czytało się z wypiekami na twarzy, były i numery nudne i ważne, były interesujące, a czasami mocno spóźnione – ale zawsze potrzebne.
Choć z wielu stron dało się słyszeć: „Zlikwidujcie to pisemko, wydajcie książki, artykuły, wiersze…” „K”, wątły i czasem licho wydrukowany nie dawał posłuchu defetystom, a ilość stałych odbiorców i oddźwięk, z jakim spotyka się w Bochni, w Brzesku i sporadycznie w innych miastach, wystarczająco potwierdza sensowność tego działania.
Tyle refleksji radosnej. Smutne jest tylko jedno, że jubileusz świętował jeszcze w konspiracji. Bez bankietów, fanfar i medali, za to w pełnym przekonaniu, że wciąż jest potrzebny.
/Siostrzyczka/
List do redakcji
100 RAZY NADZIEJA
W numerze 100-nym mało było o „K”, o nim samym. Jako stały czytelnik pragnę podzielić się swoimi refleksjami nad numerem specjalnym, z datą 17 IX 1981 r., poświęconym w połowie rocznicy napaści Rosji Sowieckiej na Polskę we wrześniu 39 r., a w połowie sprawom aktualnym. W nagłówku widniał m. in. napis „do użytku wewnątrzzwiązkowego” oraz „egzemplarz bezpłatny”. Po stu (już!) wydaniach „KB” nadal jest bezpłatny (pomimo wojny, inflacji, braku papieru, garby etc.) ale już nie tylko do użytku wewnątrzzwiązkowego. Stał się w tym czasie serwisem informacyjnym do użytku każdego, komu zależy na tym, dla kogo „Solidarność” jest żywą rzeczywistością.
Jakże wiele zmieniło się w ciągu tych stu numerów, ilu z nas odeszło, ilu zwątpiło, ilu przybyło, a ilu trwa i powtarza wciąż uparcie: „Solidarność” jest naszą nadzieją”, „Nie daj się zwyciężyć złu lecz zło dobrem zwyciężaj…”
Jak długo jeszcze trzeba będzie powtarzać te prawdy? Nie wiem, ale jest pewne, że każdy kolejny numer „K” jest w zamyśle znakiem nadziei i symbolem trwania przy ideałach „S”, z cichym życzeniem, że jest to ostatni numer, wydany w ukryciu. W 50-tym (też jubileuszowym) numerze redakcja składała sobie życzenia dalszego „tak trzymać”. Dziś należałoby chyba życzyć: „tak trzymać, oby jak najkrócej… w podziemiu”. Bo kiedy już będzie można, to z pewnością w kioskach, w nakładzie większym od „Temi” czy „Krakowskiej”, które to pisma w tym czasie będą mielone na papier toaletowy i nie jest to wcale czas odległy. Bo nadejdzie taki dzień, że się będziemy dziwić, czemu tak długo nie mogliśmy tego zrobić, a okazało się to takie proste!
Życzę redakcji i czytelnikom doczekania tej chwili, lepszej szaty graficznej i wyższego (oczywiście) poziomu pisma, zwanego żartobliwie „Kurierek B”.
REFERENDUM W BOCHNI
Wedle obserwacji własnych i „przecieków” w referendum najliczniej uczestniczyli emeryci i renciści, osoby starsze. Młodzież Liceum Ogólnokształcącego mimo zastraszania przez nauczycielkę tejże szkoły, posłankę Z. Gnoińską, grożącą maturzystom „konsekwencjami” – zlekceważyła wybory. Najniższą frekwencję zanotowała Komisja, w której głosowało Osiedle św. Jana, Hutnicy bocheńscy. Natomiast w miejscowym szpitalu na propozycję Komisji oddania głosu chory odpowiedział: „jestem chory na nogę”. Na to Komisja „to może pan głosować”. Na to chory „tak, gdybym był chory na głowę, ale jeszcze nie jestem”. />Potwierdzenie wpłat: POP 600, Komar 5.400, Czarne Chmury 1.000, Malarz 300, Konsul 1.500, Józef 5.000, Raba 5.000. Serdecznie dziękujemy. >Drukarnia im. gen. L. Okulickiego „Niedźwiadka”