KURIEREK B
Tymczasowa Komisja Wykonawcza NSZZ „SOLIDARNOŚĆ” w Bochni
Bochnia – Brzesko – Dąbrowa Tarnowska, data wydania 13.03.1988 nr  106

WIELKI POST

Ogłaszając na 1 II drastyczne podwyżki cen rząd liczył na to, że znużone codziennymi zabiegami o zapewnienie sobie minimum egzystencji, społeczeństwom nie będzie w stanie wykazać swego niezadowolenia. Trzeba przyznać, że Jaruzelski i jego doradcy nie przeliczyli się w swoich rachubach. Oprócz Gdańska, Warszawy i Nowej Huty nigdzie nie doszło do demonstracji. Strajków też było niewiele, wybuchały żywiołowo i najczęściej po zaspokojeniu przez dyrekcje żądań (wyłącznie płacowych) samoistnie wygasały. Nie można więc mówić o jakiejś koordynacji protestów w skali krajowej, a przecież trzeba pamiętać, że podwyżki o o wiele mniejszym zasięgu były katalizatorem wydarzeń grudniowych 70 roku jak i przyczyniły się do masowego buntu Polaków w Sierpniu 80. Władze bardzo obawiały się, aby nie powtórzyła się sytuacja sprzed lat – np. Jaruzelski w swoim referacie na forum partyjnym powiedział, że najnowsze podwyżki mogą spowodować gwałtowną reakcję społeczeństwa, tak jak w Grudniu 1970 r. – rzecz charakterystyczna, tego fragmentu wypowiedzi prasa nie zamieściła. W celu dezorientacji społeczeństwa rząd, za pomocą wszystkich dostępnych sposobów usiłował odwrócić uwagę od wysokości nowych cen, a starał się ją skupić na rekompensatach.

Perfidia tego rodzaju manipulacji jest znana, jednak ciągle pewna część ludzi daje się oszukać. Gdyby przeanalizować „reformatorskie” zapędy dotychczasowych i dawniejszych władców PRL-u to można zauważyć, że przez ponad 40 lat jedynym „lekarstwem”, jakie widzieli na uzdrowienie (a lepiej – reanimację) gospodarki, tyły podwyżki cen. Usiłuje się za ich pomocą naprawić dawne błędy – zniszczenie sektora prywatnego w przemyśle, handlu i usługach, na szczęście nie udał się ten „zabieg” w stosunku do rolnictwa. Stan chronicznych braków na rynku tylko sporadycznie przerywany był okresami względnej równowagi – jak np. za czasów Gierka, choć wiemy, za jaką cenę. Ale już w katach 70 zwolna rosły objawy obecnego kryzysu. S. Kisielewski postuluje, aby słowo „kryzys” zastąpiono słowem „rezultat” – domyślamy się – istnienia u nas jedynie słusznego ustroju, który rozpoczęty w latach 80 trwa i trwać będzie. Co więcej, sprawdza się hasło, że ZSRR i inne demoludy „nie opuszczą nas w biedzie” – u nich jest tak samo albo i lepiej tzn. gorzej, np. prasa podała, że zakaz używania aut prywatnych w Rumunii trwał tylko(!!!) 10 dni. Już nikt nie ma złudzeń, że winni są leniwi robole, ekstrema, Reagan czy CIA. Świadomość kompletnej kompromitacji ustroju socjalistycznego modelu sowieckiego dotarła do mas i do władz. Te ostatnie wykonują jakieś gesty w stronę społeczeństwa – amnestia, zapowiedź reformy gospodarczej.

Są to wszystko jednak działania pozorne, obliczone na krótką metę, robione po to tylko, by odwlec w czasie przewidywany wybuch. Jak długo potrwa ta agonia ustroju, tego nikt nie wie, ale są już wyraźne jej objawy – ferment wewnątrz ZSRR. Tyle lat tłumione siłą antagonizmy narodowościowe i religijne znajdują coraz szersze ujście w otwartych przejawach niezadowolenia. Także i u nas niepostrzeżenie nastąpiła pewna ewolucja – do zakładów pracy, na wyższe uczelnie trafiają roczniki postsolidarnościowe, nie obciążone bagażem stanu wojennego, nie porażone niemocą, prące do radykalnych zmian. One to coraz częściej będą przejmowały w swoje ręce ster wydarzeń. Na pytanie, kiedy skończy się tytułowy „wielki post” nie ma gotowej odpowiedzi – to będzie zależało od wielu czynników. W każdym razie bardzo na czasie wydaje się treść jednego z transparentów, który przynieśli ze sobą robotnicy na ubiegłoroczne spotkanie z Ojcem św. w Gdańsku „DOSYĆ SPANIA, CZAS DZIAŁANIA”. No właśnie.

Jan Bocheński

WIADOMOŚCI

Stare wraca, tak można by jednym zdaniem podsumować wizytę partyjnych urzędników w ZPH w Bochni. Dzień wcześniej zrobiono odprawę kierowników i wydano stosowne polecenia. Zamiast więc pracować ci, co się bardziej przejęli, robili generalne sprzątanie. Do tradycyjnego malowania trawy nie doszło, gdyż śnieg przeszkadzał. Poinformowano też większość brygad, że właśnie ta brygada będzie wizytowana i będą szczere rozmowy na temat nastrojów załogi. W przeddzień wizyt stołówka serwowała tylko makaron z sosem, by w dniu wizyty błysnąć pełną gamą posiłków, lecz tylko do godz. 10, gdyż o tej porze główną stołówkę zamknięto, aby przygotować wystawny obiad dla towarzyszy. Szczere rozmowy ograniczyły się do zaczepiania ludzi na stanowiskach pracy, gdyż ci nie mieli ochoty na rozmowy, bo niby z kim i o czym tu rozmawiać? Jednych z tematów obrad sekretariatu była sprawa działalności „Solidarności” w ZPH, a w szczególności zgłoszonej do sądu rejestracji Komisji Zakładowej co, cyt.: „wymaga dużej troski i aktywności społecznej i politycznej”, jak stwierdził na zakończenie pierwszy tarnowski. A więc do dzieła, hajda, towarzysze, od jutra każdy zaczyna się troszczyć, a niech no który spróbuje być beztroski…

Wychodzący z pracy 19 lutego S. Jurczak został na bramie zatrzymany przez S.B. Na komendzie usiłowano namówić go do podpisania oświadczenia, że nie pojedzie do Gdańska (na posiedzenie Komisji Krajowej), a gdy to nie przyniosło skutku usiłowano osadzić go w areszcie, lecz ze względu na stan zdrowia wylądował ostatecznie w szpitalu w Bochni, gdzie pilnowano go do popołudniowych godzin w niedzielę 21 lutego.

Strony: 1 2