KURIEREK nr 115 |
Tymczasowa Komisja Wykonawcza NSZZ „SOLIDARNOŚĆ” w Bochni |
Bochnia – Brzesko – Dąbrowa Tarnowska, data wydania 09.11.1988 nr 115 |
Przyjdzie kiedyś dzień
Przyjdzie kiedyś dzień
Zmartwychpowstania wielki dzień!
A od wiosennych jego tchnień
Prysną te lodów twarde kry,
Co w pętach więżą polski lud…
Sędziami wówczas będziem my!
Sprawiedliwości spełnim cud,
W Zmartwychpowstania jasny dzień!
Na triumfalny ducha wjazd
Weselem błyśnie ludzka strzecha…
I wstanie pieśń z odwiecznych gniazd
I pójdzie budzić śpiące echa
Od słońc do słońc –
Od gwiazd do gwiazd!
pisał we Lwowie w 1912 r. Józef Mączka.
Nie wiedział, że ten dzień już jest blisko, w zasięgu ręki. Ale wiedział, że taka chwila nadejdzie. Pewność tę wzmacniała pamięć wielu powstań, zrywów zbrojnych, do jakich Polacy uciekali się podczas ponad 100-letniego okresu zaborów. Pamięć o Konstytucji 3 Maja i wojnie w jej obronie, o insurekcji kościuszkowskiej i epopei Legionów. Wreszcie wspomnienie powstań listopadowego, styczniowego i rewolucji 1905 r. Mimo ciągle ponoszonych klęsk w pokoleniach Polaków żyła niezłomna wiara w rychłe zmartwychpowstanie Polski. Umacniał ją rysujący się konflikt między zaborcami; spełniało się pragnienie Mickiewicza, wyrażone w „Księgach pielgrzymstwa polskiego”: „O wojnę powszechną za wolność Ludów! Prosimy Cię Panie”. I nadeszła wreszcie owa światowa zawierucha, która zmiotła z powierzchni ziemi jedne państwa a ustanowiła nowe, którą powszechnie uważano za karę Bożą, zesłaną na ziemię, ale którą Polacy błogosławili, widząc w niej nadzieję na swe wyzwolenie.
Nikt nam jednak tej wolności nie przyniósł w podarunku. Nie powstałaby Polonia Restituta, gdyby nie przenikliwość Piłsudskiego, zręczność polityczna Dmowskiego, żarliwy patriotyzm Paderewskiego, gdyby nie poświęcenie i ofiara wielu tysięcy prostych żołnierzy, zrywających kajdany niewoli, w które zakuto ich ojczyznę i zaraz potem z najwyższym bohaterstwem broniących ją przed nowym, śmiertelnym niebezpieczeństwem, idącym od wschodu pod obłudnymi hasłami rzekomej wolności i równości.
Wolna Rzeczpospolita przetrwała zaledwie 21 lat, ale pamięć o niej, o ludziach, którzy ją stworzyli, bronili, budowali – przetrwała po dziś dzień. Piłsudski zwykł mawiać, że obchodom rocznic winno towarzyszyć postanowienie nowych czynów. Najbliższe dni przyniosą wiele różnych uroczystości, związanych z 70 rocznicą wskrzeszenia Polski.
Będą wieńce i przemówienia, słowa „ojczyzna” i „niepodległość” przewiną się w wypowiedziach setki razy – nie to jednak jest najważniejsze. My, szarzy ludzie, zagonieni, tracący bezcenny (bo już nigdy nie wróci) czas w kolejkach i knajpach, karmieni gazetowo-telewizyjną papką, zarabiający tyle, by nie umrzeć, ale za mało, żeby żyć, czasem gdy podniesiemy wyżej głowę, przywoływani do porządku pałką – my Polacy końca XX w. jesteśmy spadkobiercami ułanów spod Rokitny, lwowskich Orląt, obrońców Warszawy z 1920 r. Nie zatraćmy w sobie ducha, który porywał do czynu naszych przodków, pokażmy światu, ale także sobie, że wolności i niepodległości jesteśmy warci. Niepodległa ojczyzna jest sumą niepodległych obywateli – to my sami w sobie musimy zrzucić to, co, co nas zniewala – przede wszystkim wewnętrznie. Musimy być czujni, aby dzień, który nadejdzie, nie została nas nieprzygotowanych. Godzina wolności bije, już bije…
11.XI. przypada 70 rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości po 123 latach zaborów.
W związku z tą rocznicą w kościele parafialnym św. Mikołaja odbędzie się uroczysta msza św. o godz. 18, na którą serdecznie zapraszamy. Apelujemy jednocześnie o składanie kwiatów i zapalanie zniczy pod Pomnikiem Legionistów na ul. Orackiej i tablicą, znajdującą się na ścianie muzeum. Historię obu tych miejsc przypomniano w poprzednim numerze „K”. Przez te symboliczne wyrazy pamięci o tych, którzy walczyli o wolną Polskę także dla nas, wyraźmy swą solidarność ze wszystkimi, którzy tego dnia w podobny sposób oddają cześć w całej Polsce wskrzesicielom wolnej Rzeczpospolitej.