W sobotę – 12.XI. – przypada 90 rocznica urodzin gen. bryg. Leopolda Okulickiego, syna ziemi bocheńskiej, obrońcy Lwowa, pogromcy bolszewików w 1920 r., a później mężnego żołnierza Wojska Polskiego i Armii Krajowej, na czele której stanął pod koniec II wojny światowej. Choć nie dane jest spoczywać mu na polskiej ziemi powstało wiele symbolicznych mogił, wzniesionych rękoma jego podkomendnych a nierzadko ludzi, którzy w ogóle nie znali generała, ale pamięć jego postawy i czynów zachowują w sercach. Staraniem rodziny został wzniesiony w Okulicach grobowiec, w którym jedno z miejsc zostało przeznaczone dla Generała. Jak dotąd spełzają na niczym próby sprowadzenia jego prochów, podejmowane ze strony rodziny, a ostatnio na forum sejmu PRL przez posła Ryszarda Bendera. Również Wojciech Ziembiński nie może doczekać się od Michaiła Gorbaczowa odpowiedzi na swój list, w którym prosił o wyjaśnienie losów trzech uczestników procesu moskiewskiego, którzy nie powrócili po odbyciu kary do Polski, a w licznie których był i generał Okulicki. Gorąco zachęcamy do przyjazdu na okulicki cmentarz w dniu urodzin Generała. Złóżmy hołd człowiekowi, który zamiast należnego mu szacunku doczekał się od władz komunistycznych niemal wyłącznie oszczerstw i kłamliwych zarzutów pod swoim adresem.
Dla ułatwienia podajemy, że do Okulic można dojechać autobusem PKZ, jadącym do Bratucic (odjazd z dworca autobusowego).
WIADOMOŚCI
W dalszym ciągu trwa impas, uniemożliwiający rozpoczęcie rozmów „okrągłego stołu”. Strona rządowa ciągle nie chce zgodzić się na udział w rozmowach J. Kuronia i A. Michnika. Dodatkowy czynnikiem, nakazującym bardzo sceptycznie patrzeć na możliwość rychłego, bezpośredniego dialogu pomiędzy rządem a „Solidarnością” jest decyzja o zamknięciu z dniem 1.XII.
Stoczni Gdańskiej. Decyzja, tłumaczona tzw. czynnikami ekonomicznymi (rzekoma nierentowność) ma posmak czysto polityczny. Władzom prawdopodobnie chodzi (poza oczywistym uderzeniem w „Solidarność”, której Stocznia jest kolebką) o wywołanie jakiegoś odruchu niezadowolenia, w postaci fali strajków czy demonstracji, co umożliwiałoby wycofanie się z obietnicy rozpoczęcia rozmów. Niewykluczona jest też możliwość, że władze szukają pretekstu do wprowadzenia jakiegoś mini-stanu wyjątkowego, pod którego osłoną można by przeprowadzić pewne radykalne zmiany, jak np. podwyżkę cen przy zamrożeniu wzrostu płac lub wymianę pieniędzy. Na razie społeczeństwo nie zareagowało, choć Wałęsa nie wykluczył możliwości ogłoszenia pogotowia strajkowego. Decyzja o rozwiązaniu stoczni niebywale scementowała załogę, tę należącą do „Solidarności” i do neozwiązków – z dyrekcją.
Przy okazji wychodzi na jaw, dlaczego stocznia musi być tak wysoko dotowana. Otóż największym odbiorcą statków, produkowanych przez nią, jest ZSRR. I jeżeli za statek, za który armator zachodni płaci np. 10 mln dolarów stocznia otrzymuje ok. 4.5 mld zł (oficjalny kurs dolara – 453 zł), to za identyczny statek otrzymujemy ze strony radzieckiej 1.2 miliarda. Rozbieżność ta jest wynikiem rozliczeń w tzw. rublach transferowych. Według, wziętych z sufitu, ustaleń 1 dolar jest równy 60 kopiejkom transferowym. My z kolei za jeden rubel transferowy płacimy 205 zł. W ten sposób (trzymając się powyższego przykładu) tracimy na czysto 3.3 miliarda. Kto nie wierzy niech weźmie ołówek i liczy. Chętnych pogłębienia wiadomości o „fenomenie” rubla transferowego odsyłamy do lektury referatu byłego członka KW w Gdańsku – Rajskiego. Referat ten, wygłoszony w 1981 r. został opublikowany przez liczne biuletyny „Solidarności”, a Rajski pożegnał się z partią, którą, jak i jej wypróbowanego sojusznika zza Buga, tak niemile oszkalował.
W ubiegłym tygodniu złożyła wizytę w Polsce premier Wlk. Brytanii, M. Tchatcher. Władze PRL pokładały w tej wizycie duże nadzieje, licząc na zastrzyk kredytów z Zachodu, ożywiający rachityczny system. Zamiast funtów nasi domorośli władcy otrzymali lekcję prawdziwej polityki. Pani premier bez ogródek wskazała na nierozerwalność reformy gospodarczej z przemianami politycznymi w PRL twierdząc, że bez prawdziwego dialogu z opozycją, której nadal istotną częścią jest „S”, nie ma mowy o pożyczkach. „Żelazna dama” na potwierdzenie swych słów złożyła wizytę w Gdańsku, tam dwukrotnie spotkała się z Wałęsą, złożyła też wieniec pod Pomnikiem Poległych Stoczniowców. Wśród transparentów, witających ja pod pomnikiem, wyróżniał się jeden: „Stocznia nasza, Lenina mogą sobie wziąć!”
Choć rocznica 11.XI. jest dniem powagi i skupienia, zdobądźmy się na chwilę uśmiechu. Oto literacka wizja niezrównanego Sławomira Mrożka, który w taki oto sposób widzi szanse na odzyskanie przez Polskę niepodległości:„Do Szanownej Organizacji Narodów Zjednoczonych. W miejscu. Donoszę, że polacy to też murzyni, tylko biali. W związku z niniejszym należy im się niepodległość. Jak by Sz. Organizację raził ten kolor skóry, albo były z tym jakieś trudności, to my się nawet możemy przemalować. W tym celu prosimy Sz. Organizację o transport czarnej pasty do butów marki Kiwi. Że my są biali to nie nasza wina. Tak się złożyło. A nawet sama Sz. Organizacja, jakby szła ulicą i zobaczyła patrol, to by też zbielała na twarzy. Chyba, że Sz. Organizacja ma zamiast twarzy dupę. My tej czarnej pasty nie chcemy nieodpłatnie. Za każde jedno kilo możemy Sz. Organizacji posłać jedną tonę czerwonego lakieru. Sz. Organizacja bardzo lubi ten kolor, a my go mamy duży remanent z importu. No, to będzie obustronne zadowolenie.”
Potwierdzamy wpłaty: Adidas 400, Rosa 2.500, Calgary 1.500, Komar 9.900, POP 1.500. Dziękujemy.