KURIEREK nr 118 |
Tymczasowa Komisja Wykonawcza NSZZ „SOLIDARNOŚĆ” w Bochni |
Bochnia – Brzesko – Dąbrowa Tarnowska, data wydania 16.02.1989 nr 118 |
SOLIDARNOŚĆ” RESTITUTA?
7 lat polityki „zamordyzmu” spaliło na panewce – tak pokrótce można by spisać to, co wydarzyło się w przeciągu kilku ostatnich tygodni. Przybierająca na sile fala odradzania się jawnych struktur „S”, zwycięstwo doniesione przez Wałęsę w telewizyjnej potyczce z Miodowiczem (a przecież tę debatę przeciętny Polak odebrał jako konfrontację pomiędzy programem „S” a programem OPZZ – utożsamianym z rządzącą ekipą) nie mogła zostać już nie tylko niedostrzeżona, ale także zignorowana przez komunistów. X plenum partii, przez jej członków nazwane rewolucyjnym, w dużej swej mierze zostało zdominowane kwestią „Solidarności”. Niewiele wiemy o zamkniętych obradach plenum, ale na podstawie przecieków wyłonił się obraz wielkiej polaryzacji stanowisk. Partyjny beton stawił twardy opór wszelkim zamysłom przywrócenia legalnego istnienia Związku. Zgadzając się łaskawie na podjęcie rozmów, mających umożliwić relegalizację „S” już na wstępie postawiono kilka warunków: zawieszenie prawa do strajków na 2 lata, odcięcie się od poczynań destrukcyjnych (może ktoś wyjaśni, czy wobec konsekwentnego, 45-letniego rozkładania mechanizmów politycznych, gospodarczych i społecznych można mówić o innej destrukcji), nieprzyjmowanie subsydiów z zewnątrz itp.
Choć pozycja wyjściowa Wałęsy do rozmów z rządem nie jest najmocniejsza, docenił on te posunięcia władz, czego dowodem jest oświadczenie KKW z 22 I, w którym czytamy m.in.: „Krajowa Komisja Wykonawcza NSZZ „Solidarność” traktuje uchwałę Plenum KC PZPR o przywróceniu pluralizmu związkowego i legalizacji NSZZ „Solidarność” jako zasadniczy krok w kierunku dialogu społecznego. Oczekujemy, że w ślad za tą uchwałą podjęte zostaną odpowiednie decyzje organów państwowych. Stwierdzamy, że powstała możliwość negocjacji dotyczących „Solidarności” oraz spraw kraju. NSZZ „Solidarność” oczekuje ze strony władz politycznych i administracyjnych poszanowania zasady wolności związkowej, określonej konwencjami MOP. Wyrażamy ze swej strony wolę działania zgodnie z porządkiem prawnym i ze statutem naszego Związku w duchu nadrzędnego interesu Polski (…) NSZZ „S” wita z zadowoleniem zapowiedź pluralizmu politycznego i demokratycznej organizacji życia publicznego ze swobodą organizowania się grup i środowisk, za rzeczywistą niezależnością sądów i sędziów, za wolnością słowa i swobodnym dostępem do środków masowego przekazu (…)”.
Oświadczenie to w całości przedrukowała oficjalna prasa. Początek rozmów „okrągłego stołu” wyznaczono wstępnie na 5 II. Na czele komisji rządowej ma stanąć szef MSW, gen. Kiszczak. W chwili pisania niniejszego artykułu trwały intensywne konsultacje Przewodniczącego ze swymi doradcami. Jaki z tych faktów wypływa prognostyk? Po pierwsze – obecna władza jest tak słaba (właśnie tym, że opiera swój byt wyłącznie na przemocy i antagonizowaniu poszczególnych części społeczeństwa), iż nie jest już w stanie grać roli jedynego podmiotu w tym kraju. Nie wystarcza już poparcie (mierzone raczej nieinteresowaniem się sprawami kraju i polityką w ogóle) tzw. „milczącej większości”, ocenianej na 60% ogółu Polaków. Władzy potrzebne jest votum zaufania ze strony szeroko rozumianej opozycji. Dlatego też nie sądźmy, że komuniści idą na takie ustępstwa – na jakie idą – dlatego, że kierują się miłością do Wałęsy. Nie! Im potrzebny jest Wałęsa w charakterze osoby współodpowiedzialnej za ich poczynania.
Stąd wypływa konkluzja nr 2: intencją władz jest przerzucenie jakiegoś stopnia winy za ewentualne przyszłe swoje potknięcia i błędy – właśnie na opozycję. Trzeba mieć też świadomość, zgadzając się na jakikolwiek dialog z tą władzą: ona raczej rzadko kieruje się troską o swych poddanych. Reasumując: relegalizacja „Solidarności” jest dziś bardzo prawdopodobna. Przemawia za tym m.in. tolerowanie istnienia jej jawnych ogniw w ok. 900 zakładach pracy w całym kraju (choć są notowane przypadki represji wobec poszczególnych działaczy, szczególnie mniej znanych). Jedyną alternatywą dla Polski, kraju chronicznie cierpiącego z powodu kryzysów, wywołanych błędną z samego założenia ideologią (przypomnę, stworzoną 150 lat temu) jest prawdziwy dialog, wspólne budowanie przyszłości, bez partykularnych interesów większej czy mniejszej grupy ludzi. W swej historii mieliśmy jeden Sierpień, ale za to dwa Grudnie. Pora na wyrównanie proporcji.
Jan Bocheński