A jeden z pracowników ZPH miał taką przygodę.
Pokazują mu fotki. Pytają, kogo rozpoznaje? Ten wzrok wytęża, patrzy, przecie to same znajomki, przy jednej maszynie stoją. Ale sypać niefart. Nagle – widzi: Lojzek! Ale jakiś inny, odświętny, nawet czarne okulary dla niepoznaki ubrał. Chłopinie zbiera się na odwagę i wypala: tak, tego skądś znam! Chłopcy zza biurka ożywili się znacznie, biegiem do zdjęcia. Pokaż, który to? Poznajesz gościa? A jak się nazywa?
Chłopina szybko jest wypraszany za drzwi. Niegościnni esbecy wzywają następnych na „rozpoznanie”. Ale wieść się poniosła i wszyscy już wiedzą, kogo rozpoznawać.
Gdy za przedostatnim uczestnikiem „waprosa”, który na zdjęciu „rozpoznał” Pana Generała zamknęły się drzwi, przyszła kolej na samego Lojzka.
Poznajcie tam którego?
Lojzek długo świdruje wzrokiem zdjęcia. Wreszcie się odnalazł. Pokazuje palcem na gościa na fotografii.
Tego znam.
No jak to, nie wiecie? J-A-R-U-Z-E-L-S-K-I
Teraz to kapitan Janikowski nie wytrzymał:
Wy tu, Warchoł, nie róbcie z nas wała. Wiemy, że to wy. Czemu szliście w pochodzie? A, bo w radiowęźle na hucie mówili, żeby iść, no to żem poszedł…
Historyjka autentyczna. Tym, którzy mogą nie pamiętać tamtych czasów przypominamy, że dzień przed 1 maja 1983 hutnicza „S”, wykorzystując zakładowy radiowęzeł, wyemitowała audycję Podziemnego Radia „Solidarność”, w której wezwano do wzięcia udziału w niezależnym pochodzie pierwszomajowym… chodnikowym.