KURIEREK B |
Tymczasowa Komisja Wykonawcza NSZZ „SOLIDARNOŚĆ” w Bochni |
Bochnia – Brzesko, data wydania 09.05.1983 nr 14 |
1 maja Bochnia
h4>
Godz.14.00 – po zakończeniu I zmiany w Zakładzie Przetwórstwa Hutniczego około 300 osób utworzyło pochód Solidarności. Na trasie pochodu dołączyło około 800 osób z innych zakładów Bochni. Pochód przeszedł ulicami miasta, entuzjastycznie witany kwiatami i oklaskami do kościoła parafialnego w Bochni, gdzie odprawiona została msza Św. w intencji ludzi pracy (udział wzięło około 1.600 osób). Po mszy Św. wszyscy wzięli udział w krótkiej manifestacji pod krzyżem obok kościoła – odśpiewano Rotę, zapalono świece oraz domagano się przywrócenia działalności NSZZ „Solidarność”. Należy dodać, że informacje na temat pochodu nie były podawane w ulotkach i plakatach, tylko ustnie pionami kolportażowymi „Kurierka” oraz przez radio „S” ZPH. Interwencji ZOMO nie było, choć na teren miasta ściągnięto około 300 ZOMO-wców.
Oficjalna manifestacja na rynku w Bochni liczyła około 300 osób po odliczeniu liczby młodzieży, która została zmuszona do wzięcia udziału w manifestacji reżimowej.
/Inf. własna/
1 Maja – Tarnów
O godz. 10.00 w katedrze odprawiona została msza Św. W intencji ludzi pracy. Po mszy manifestacja pod krzyżem z kwiatów obok katedry – udział wzięło około 5.000 – 6.000 tys.osób
/Inf. własna/
INFORMACJE BOCHNIA
29 kwietnia w Zakładzie Przetwórstwa Hutniczego uruchomiono na zakładowej sieci radiowęzła audycję „Solidarność”. Audycja trwała 10 minut, co spowodowało wielką radość załogi, oraz popłoch dyrekcji i pzpr. … Nadano fragmenty audycji radia „S” Małopolska oraz własne komunikaty TKW Bochnia oraz TKZ NSZZ „S” w ZPH.
/Inf. własna/
Jak ostatnio dowiedzieliśmy się, w środę 27 kwietnia br.miały miejsce w Bochni liczne rewizje (kipisze) u byłych działaczy NSZZ „Solidarność” i nie tylko, z Zakładu Przetwórstwa Hutniczego. Przeszukane kilkanaście mieszkań, a u Stanisława Bujaka i Stanisława Kurnika uczyniono to w stosunkowo krótkim czasie (3 tygodnie) już po raz drugi. Czego więc szukano? Należy przypuszczać, że kpt. Janikowski i jego kohorta, realizując centralny plan gen. Kiszczaka, po pierwsze: chcieli zastraszyć bocheńskich hutników, by nie ważyli się wyjść na ulicę 1 Maja dla zamanifestowania solidarności z robotnikami Polski w dniu ich międzynarodowego święta, burząc tym samym z trudem zdobyty SB-ecki spokój, po drugie chcieli zdobyć dowody przestępstw w postaci transparentów szturmówek itp., prowadzące do organizatorów manifestacji, a wreszcie liczyli na przypadkowy trop prowadzący do „Kurierka”
Czy odnieśli sukces? Skądże, przede wszystkim daremne były poszukiwania… A czy zastraszyli? Odpowiedzią na to pytanie była w następnym dniu 10-minutowa audycja radia „Solidarność”, emitowana przez radiowęzeł zakładowy, zorganizowana przez „pożal się Boże – jak to ostatnio określił premier Rakowski – konspiratorów”, wzbudzając popłoch wśród dyrekcji i kierownictwa. Ci, „pożal się Boże, konspiratorzy” nawiązali przez to do chlubnych tradycji konspiratorów AK z okresu okupacji hitlerowskiej. Panie kapitanie, szuka pan nie pod właściwym adresem, nie bierze pan poprawki, że podczas wojny Wron-y z Narodem Polskim wyrosło nowe pokolenie zakonspirowanych działaczy, a pan, idąc po najmniejszej linii oporu, uparcie prześladując starych, wornie liberalizujących już działaczy. Czy tak postępuje ideowy oficer, podpora totalitarnego reżimu? A może pańscy ludzie sympatyzują i osłaniają aktywistów „pożal się Boże, konspiratorów”, wypuszczając pana na błędny trop, czyli, jak się popularnie mówi, w maliny? Warto to przemyśleć, bo z Polakiem, gdy chodzi o sprawy polskie, nigdy do końca nie wiadomo. A tak po prostu, z serca radzimy, daj pan spokój z szykanami, podaj rękę do zgody jak prawdziwy Polak i pracujmy wspólnie nad naprawą Rzeczpospolitej, aby nasz dom, Ojczyzna była demokratyczna, niezawisła, równorzędna i zasobna.
/Redakcja/
14 kwietnia br. przed sądem wojewódzkim w Tarnowie odbył się, trzeci z kolei, proces Wacława Niemirskiego, byłego działacza NSZZ „Solidarność”. Dwie pierwsze rozprawy zakończyły się uniewinnieniem. Na trzeciej ukarano go grzywną 25 tys. zł. i kosztami procesowymi, przy czym w poczet grzywny wliczono 25 dni aresztu śledczego (sankcja), używając przelicznika – 1000 zł. za dzień aresztu, czyli grzywnę faktycznie zrównano z zerem. SB-ecja zatem – jak widać – wymusiła na sądzie, którego czeka długa droga do niezawisłości, wyrok skazujący w myśl zasady, że każdy proces członka Solidarności, opozycjonisty wobec reżimu musi zakończyć się wyrokiem skazującym.
A tak konkretnie, za jaki występek sądzono Niemirskiego? Otóż właśnie należy zapytać, czy był to w ogóle występek? Według Wron-iego dekretu „o stanie wojennym” sam prokurator w mowie oskarżycielskiej nie mógł dopatrzyć się winy, ale „ciągnący się od półtora roku proces należy związać wyrokiem skazującym…”, dlatego żądał półtora roku pozbawienia wolności. Oskarżał go, że 17 grudnia 1981r., w rocznicę masakry robotników Wybrzeża w roku 1970 wywiesił w zakładzie pracy dwie flagi o barwach narodowych, z których jedną przewiązał kirem. Według obrońcy jest rzeczą nie do pojęcia, aby Polak w swojej ojczyźnie w Polsce za wywieszanie flagi polskiej był karany, a prawo polskie nie ma żadnego paragrafu skazującego za wywieszanie flagi o barwach narodowych. I w tym ujawnia się w pełni niezawisłość sądownictwa (!), godna piór śp. Gombrowicza i Mrożka. Rodzi się pytanie, jakie flagi może wywieszać Polak? Jeżeli nie wolno biało-czerwonych, to może WRON-ie, a może SB-eckie? Gdy jeszcze nie mają barw, możemy je podpowiedzieć: wrona na czerwonym tle, trzymająca w dziobie napis TARGOWICA, a druga – na czerwonym tle skrwawione ręce F. Dzierżyńskiego.
/Red./