WIADOMOŚCI

/Wola nr 5(88)/
ANDRZEJ ROBERT DĘBSKI – lat 16, uczeń II klasy XXX LO w Warszawie, pobity 1.01.84 przez patrol, zmarł następnego dnia w szpitalu. Został zatrzymany, kiedy wraz z kolegą wracał z zabawy sylwestrowej. Podczas legitymowania funkcjonariusze zaczęli go bić po brzuchu. Koledze udało się uciec. Dalej wiadomo jeszcze tylko, że Andrzej zdołał dojść sam do domu. Wkrótce zaczął się skarżyć na bóle. Przewieziono go do szpitala przy ul. Kasprzaka. Po otworzeniu jamy brzusznej na stole operacyjnym okazało się, że ma podobne obrażenia, jak Przemyk, m.in. pęknięcie wątroby, uszkodzenie trzustki i śledziony. Zmarł podczas operacji.
/za TM nr 75/76/

PO PODWYŻCE

Za nami już druga podwyżka cen detalicznych artykułów spożywczych. Pierwszą wmuszono nam pod osłoną luf, w majestacie bezprawia stanu wojennego. Spożycie obniżyło się o 40%. A Jaruzelski zapewniał nas w styczniu 1983 r. z trybuny sejmowej, że za dwa – trzy lata będzie lepiej, nastąpi równowaga rynkowa, nawet w lipcu ubiegłego roku w tym samym sejmie twierdził: „nastąpi postęp w znoszeniu reglamentacji”. To słowa. A fakty? Przeczą słowom, bo już na jesieni ubiegłego roku przywrócono reglamentację tłuszczów, co prawda, okupioną stołkami dwóch wiceministrów (przepiękna farsa – premier nie wie, co robi jego rząd! Jak wiadomo – wszelkie decyzje podejmuje prezydium rządu tj. premier z wiceministrami), pogłębiły się trudności w realizacji kartek na mięso, rolnictwo zamiera.
I znowu podwyżka, tym razem oparta na „konsultacjach” z narodem, któremu każe się wybierać jedną z dwóch podanych wersji. Czyż to nie jest groteska? My się na gospodarce nie znamy, my tylko drastycznie odczujemy podwyżkę. Niestety, nie pytają tych, co się znają na ekonomii. Szef zespołu ekspertów gospodarczych „S”, G. Palka siedzi w więzieniu, adres jego znają lepiej władze niż my. Powiedziałem, że cała konsultacja to groteska. Dlaczego?
Z polecenia władz sztab ludzi opracował scenariusz podwyżki. Przewidywał on najpierw zbadanie nastrojów opinii publicznej, jak społeczeństwo przyjmie podwyżkę. W tym celu posłużono się reglamentacją tłuszczów jako sondażem. W kraju zakipiało. Dzięki temu dowiedziano się, że podwyżka nie może być wysoka. Społeczeństwu krakowskim targiem zaproponowano drastyczną podwyżkę, by po „konsultacjach” z narodem obniżyć ją do planowanego poziomu. A kto ma oficjalnie walczyć w obronie społeczeństwa, oczywiście wronie związki. W ten sposób na jednym ogniu upieczono dwie pieczenie. Związkowcy zaś bili się jak lwy o interesy klasy robotniczej. Są zatem niezależni od partii i rządu. Ta walka zaś była ujęta w scenariuszu, w przeciwnym razie ani by pisnęli. Wiemy, kogo reprezentują i kim są. Na ten chwyt nas nie nabiorą. Podwyżkę wprowadzono. Czy jest ona rzeczywiście tak niewielka, jak przedstawiają to mass media? Chleb podrożał, bagatela, o 4 zł, ale stanowi to aż 20%, a to jest przecież najbardziej podstawowy środek konsumpcyjny. A inne artykuły? O tak, odczujemy tę podwyżkę na własnych żołądkach i zdrowiu. Proponowane rekompensaty nie zniwelują wygłodzenia narodu. Nie zapobiegną mu chytrze wypłacane 13 i 14-tki, abyśmy nie odczuli boleśnie pierwszego uderzenia podwyżki i czasami nie chcieli się warcholić. Znając prawdomówność i „oficerskie” słowo ciemnego generała uważam, że nie jest to jedyna podwyżka środków konsumpcyjnych (pomijam inne artykuły) w tym roku.
Komuniści! Zapytuję was, dokąd poszły zaoszczędzone na naszych żołądkach pieniądze z pierwszej, wojennej podwyżki? Czy dostały się służbie zdrowia, aby podnieść zdrowotność wygłodzonego społeczeństwa? Nie, absolutnie nie! Czemu nie mamy rozliczenia z pierwszej podwyżki, dlaczego nie znamy budżetu, czyżby to znowu była tajemnica państwowa? Pieniądze te obrócono przeciw społeczeństwu, przeciw robotnikom – na gazy łzawiące, na opłacenie pałkarzy i najwierniejszych psów reżimowych, na podtrzymanie upadającego komunizmu. To wy i wasze stołki – towarzysze – będą ustawicznie potrzebowały coraz to nowych funduszów, coraz to większego wygłodzenia schorowanego społeczeństwa.

Ale do czasu, towarzysze. Następnym razem nie dogadamy się, jak „Polak z Polakiem”. Musicie dać gwarancje, nie na papierze lecz materialnie, w przeciwnym razie rewolucja was zdmuchnie. Odbierzemy wam władzę gospodarczą, bo fabryki muszą przejść na własność załóg, a potem, gdy załogi odmówią w sprawach gospodarczych posłuchu, wasz sejm musi zrewidować konstytucję, by kraj farbowany na robotniczo, stał się robotniczym naprawdę. Wtedy zaciśniemy pasa, bo będziemy na swoim.

Strony: 1 2 3 4