KURIEREK B |
Tymczasowa Komisja Wykonawcza NSZZ „SOLIDARNOŚĆ” w Bochni |
Bochnia – Brzesko, data wydania 09.05.1984 nr 40 |
LIST OTWARTY WIĘŹNIÓW Z BARCZEWA DO GEN. JARUZELSKIEGO
Latem 1983r. do więzienia w Barczewie przywieziono 9 więźniów politycznych i osadzono ich w warunkach urągających nawet normom obowiązującym w PRL. Cele 4-osobowe o pow. 7 m kw., nieskanalizowane, zagrzybione, z podłogą położoną bezpośrednio na gruncie. Po wielodniowym proteście głodowym uzyskano minimalna poprawę warunków – skanalizowanie cel. W dniu 5 XII 83r. pobito grupę więźniów, a innych polewano wodą na mrozie. Od tego momentu stosuje się wobec więźniów politycznych różnego rodzaje represje i szykany, a ostatnio także tortury. Od pięciu miesięcy pozbawieni jesteśmy widzeń i korespondencji z rodzinami, możliwości uczestniczenia w mszy św., spacerów, prawa zakupów art. żywnościowych, samokształcenia, książek, zajęć k.o., ciepłej odzieży. Przez trzy miesiące nie byliśmy kąpani (skażenie łaźni żółtaczką). Otrzymujemy najgorszą kategorię jedzenia. W okresie tym wielokrotnie osadzano nas w karcerach. Stosowano brutalną przemoc, m.in. wyłamując i zrywając mięśnie barku Wł. Frasyniuka i odbijając płuco T. Stańskiemu, a także wysyłając E. Bałukę do Gdańska, gdzie został skatowany. Od dwóch tygodni władze podjęły wobec nas działania, których nie można nazwać inaczej niż stosowaniem tortur. I tak:
– wielokrotnie osadzani jesteśmy w bunkrze głodowym. Jest to pomieszczenie o pow. ok. 5 m kw., bez okien i dostępu powietrza. Umieszcza się nas nawet po 3 osoby i przetrzymuje po 5 dni. Już po kilku minutach osoby osadzone w takich warunkach odczuwają brak tlenu. W dniach od 29 III do 2 IV osobom przebywającym w bunkrze uniemożliwiono spożywanie posiłków. Podstawą prawną stosowania takich metod jest podobno zarządzenie ministra sprawiedliwości z 1975r., które pozwalało na stosowanie tego rodzaju tortur. Jak wiadomo, wielokrotnie doprowadzało to do trwałych okaleczeń, a nawet śmierci więźniów(…).
– Większość czasu przetrzymywani jesteśmy w kajdankach. Kuje się nas w sposób szczególnie dotkliwi – do tyłu, przekuwając jedynie na noc ręce do przodu.
– 2. IV, oprócz zakucia w kajdany, Wł. Frasyniukowi i T. Stańskiemu zaklejono plastrem usta w identyczny sposób, jak robili to hitlerowcy, rozstrzeliwując polskich patriotów. Sugerowano, że jest to przygotowanie do wykonania takiej samej czynności.
– Stosowanie kaftana bezpieczeństwa, twierdząc przy okazji, że więźniowie polityczni będą traktowani jak psychicznie chorzy. Użycie kaftana bezpieczeństwa powoduje zaburzenia krążenia krwi, utratę przytomności, jest przyczyną uszkodzeń stawów.
– Stosowanie specjalnego urządzenia krępującego, wykorzystywanego przy wykonywaniu kary śmierci przez powieszenie.
– Stosowanie gazu paraliżująco – łzawiącego. Szczególnie brutalne było to w dniu 7 IV, gdy świadomie oblewano gazem oczy więźniów z odległości kilku cm, w celu trwałego oślepienia. Wynikało to jasno z wypowiedzi funkcjonariuszy (cyt.: „Daj mu lepiej po oczach, aż oślepnie”).
– Nieustanne i bezprawne grożenie połamaniem kości (…).
16.IV.1984r.
Piotr Bednarz, Władysław Frasyniuk, Patrycjusz Kosmowski, Leszek Moczulski, Tadeusz Stański, Romuald Szeremietiew
GRYPS ANDRZEJA SŁOWIKA
Aktualnie, wraz z Jurkiem Kropiwnickim, trzymamy głodówkę. Od środy 11 IV zaczęli nas dokarmiać. Jurek łyka sondę sam. Ja nie pozwalam się karmić więc od 3 dni najpierw odbywa się obezwładnianie, zakuwanie w kajdanki, a potem otwieranie ust siłą, przy pomocy dźwigni i tortur. Słowo „tortury” należy traktować dosłownie, gdyż po osadzeniu mnie na krześle depczą mi palce stóp, wykręcają ręce i nogi, często w odwrotnych kierunkach, tj. w ten sposób, że wykręcając ręce zmusza się mnie do wyprostowania się, a ten, który wykręca nogę nie dopuszcza do wyprostowania. Kładą mi nogi na krawędź łóżka i któryś z nich siada na nogach, wyłamując stawy kolanowe w odwrotną stronę lub dociska kości goleniowe do kątownika łóżka. W tym czasie inny wykręca mi do tyłu głowę i silnie uciska na zawiasy szczękowe, a lekarz bądź pielęgniarka operuje kleszczami przy szczękach. Kiedy zaczynam krzyczeć, wkładają kleszcze między zęby i wtedy mnie mają. Pozostaje im tylko włożyć sondę i lać mannę (…). Podejrzewam, że będziemy jeszcze długo musieli z Jurkiem głodować. Jesteśmy zdecydowani na to. Nie ustąpimy. Pozdrawiam wszystkich, którzy pamiętają i działają.
Barczewo, 13 IV 1984
ANDRZEJ SŁOWIK