W IMIENIU BEZPRAWIA
9 maja przed Sądem Rej. w Bochni odbył się proces (3 rozprawa) p. Edwarda Oporka, Jeżeli nie wszyscy pamiętają, to przypomnę, o co chodziło: otóż 11.11.83 kol. Oporek, idąc z pracy po nocnej zmianie, zatrzymał się na chwilę na placu kościelnym przed Krzyżem misyjnym. Wychodząc z piekarni został aresztowany pod zarzutem, że położył u stóp Krzyża kartkę papieru z napisem „Żądamy Wolnej Polski”. Okazało się, że przed kościołem od wczesnych godzin rannych „modliło” się w służbowym „polonezie” 5-ciu agentów tajnej policji (ub). Komunistycznym absurdem jest zamykanie ludzi za podejrzenie, że facet położył gdzieś kartkę papieru. Ale tarnowskiej ub-ecji to wystarczyło. Wystarczyło też p. prok. Kozłeckiej, która od razu zastosowała sankcję. E. Oporek przesiedział 14 dni w areszcie, a potem stanął przed sądem. Sprawa o „kartkę papieru” ciągnęła się przez 5 miesięcy (też chyba rekord – kartka papieru długa na 5 m-cy) i wreszcie Sąd Rejonowy w składzie: przew. Prezes Sądu Bożena Synoś, ławnicy – Dziadowiec i Bazylak (emerytowany glina zresztą) spłodził wyrok. 10 miesięcy aresztu w zawieszeniu na dwa lata. Tak więc kartka papieru wydłużyła się do 10 miesięcy.
Pełnym blaskiem zalśniła tutaj nowa gwiazda bocheńskiej sprawiedliwości – prezes Sądu Rejonowego p. Bożena Synoś. Mianowicie – w ustnym uzasadnieniu wyroku p. Bożena ujawniła nam dwa nowe paragrafy, których nie ma w Kodeksie.
1. – powiedziała, że aby skazać kogoś to wcale nie trzeba dowodów winy, wystarczą pewne fakty – jakie, to już nie powiedziała.
2. – przyznała, że proces był poszlakowy i winy nie udowodniono, ale przeszłość p. Oporka wskazuje na to, że mógł on to zrobić. Został więc skazany za przeszłość. W całej swej przeszłości p. Oporek był już raz karany przez Kolegium za to, że przeszedł z pracy do Kościoła nie tą drogą, co trzeba. Strzeżcie się więc wszyscy, którzy już byli karani. Jeżeli np. facet, który był skazany za kradzież koszuli (bo nie miał w czym chodzić) będzie miał pecha i znajdzie się w pobliżu miejsca, w którym zamordowano staruszkę, to oczywiście będzie głównym podejrzanym w świetle prawa p. Synoś. Pani prezes pominęła też argumentację obrońcy – mec. Bystrzonowskiego – że zaniedbano czysto technicznego zabezpieczenia dowodu winy, m.in. nie potrafiono pobrać odcisków palców oraz faktu, że później (kiedy p. Oporek już siedział) znaleziono w Bochni jeszcze 4 takie kartki.
Wystarczyły zeznania 5-ciu ub-eków. Pani Synoś zmieniła sobie dwa paragrafy, które mówią, że: 1/ oskarżonemu trzeba winę udowodnić, 2/ każdą niejasność interpretuje się na korzyść oskarżonego… Wróżę więc p. Synoś dużą karierę w komunizmie, chociaż – podejrzewam – prawo studiowała na tajnych wykładach zms lub nawet na uniwersytecie marksizmu-leninizmu.
Na marginesie tej sprawy chciałbym przypomnieć wszystkim tym, którzy uczestniczą w takich parodiach, że ich nazwiska są znane. Niech wiedzą stare baby, które zamiast siedzieć w kuchni lub niańczyć wnuki, zasiadały w kolegiach i skazywały robotników za to, że 1 Maja nie szli tam, gdzie chciała pzpr. Niech pamiętają prokuratorzy, sędziowie i zramorali ławnicy, śpiący w czasie rozpraw, że przy następnej – ostatniej już odnowie – zostaną rozliczeni. Każdy mógł odmówić, a nie odmówił. Ci w Norymberdze też się tłumaczyli, że wykonywali rozkazy!
/OBSERWATOR/