WŁADZA BIJE SIĘ W NASZE PIERSI!!!
>Władza, popełniając kolejne morderstwo, uderzyła w cały naród. Kim by nie byli sprawcy tej zbrodni to władza jest winna zamordowania człowieka, człowieka oddanego idei wolności i sprawiedliwości. T e j w ł a d z y k s. J e r z y P o p i e ł u s z k o b a r d z o p r z e s z k a d z a ł!!! Nie będziemy tutaj przytaczać przykładów o działaniach „Nieznanych sprawców” – są one dobrze znane. Jaki jest bilans strat? Ile niewinnych śmierci, ile łez wylanych? Tego nikt nie jest w stanie opisać. To trwa, trwa bardzo długo, bo od 1945 roku. Ziemia polska pije naszą niewinną krew i te matczyne łzy – łzy bólu i rozpaczy. Za tą kurtyną kłamstwa i obłudy stoi władza, która mówi o pokoju i praworządności, o prawach człowieka i porozumieniu. Tymczasem, zamiast – wedle komunistycznego hasła – Polska rosnąc w siłę – obrasta w mogiły. Jest tych mogił bardzo dużo, a ile ich jeszcze będzie? Dokąd będziemy mówić „tylko spokojnie”? Po kolejnym morderstwie władza przejdzie do porządku dziennego, będzie kłamać, oszukiwać i pluć nam prosto w twarz. A my otrzemy łzy i będziemy czekać, kto będzie następny?
Oczekując na jakiekolwiek gesty ze strony władzy podcinamy swoje własne korzenie. Ta władza rozmawia ze strachu, a nie z dobrej woli – to powinniśmy już wiedzieć. Puszczając to morderstwo w niepamięć, kopiemy sobie wspólny, narodowy grób, w którym „ludowa władza” zasypie nas buldożerami, wyprodukowanymi przez nas samych.
REDAKCJA
ŚWIĘTO NIEPODLEGŁOŚCI
Jeszcze do niedawna, bo do sierpnia 1980 roku czerwoni nie tylko nie dostrzegali święta odzyskania niepodległości 11 listopada (1918), ale prześladowali i szykanowali tych, co o tym dniu pamiętali. Dla nich historia Polski zaczynała się rokiem 1944/45, rokiem przyniesienia na bagnetach armii czerwonej systemu komunizmu sowieckiego, brutalnie łamiącego wszelką wolność osoby ludzkiej, a w wymiarze polityczno – społecznym – wszelkie swobody demokratyczne, zastępując je zniewoleniem woli i umysłu oraz dyktaturą kliki wysokiego szczebla biurokracji partyjno – administracyjnej nomenklatury. Musimy uprzytomnić sobie, dlaczego dzień 11 listopada, a nie 22 lipca jest świętem odrodzenia, dlaczego „S” przyjęła je za swoje?
>Byt państwowy podczas II wojny światowej nie został przerwany. Polska, przez cały czas niewoli hitlerowsko-sowieckiej miała własny rząd, najpierw we Francji, potem w Anglii, uznawany przez Polaków i wszystkie wolne kraje (nawet przez Sowietów od 1941 r., do czasu oddania sprawy katyńskiej pod osąd Międzynarodowego Czerwonego Krzyża), który utrzymywał z nimi stosunki dyplomatyczne (prof. Kot – ambasadorem w Moskwie), miał własną armię – AK w kraju i Polskie Siły Zbrojne za granicą, współdziałając z aliantami na lądzie, w powietrzu i na morzu (bitwa o Anglię, Narwik, kampania afrykańska, desanty we Włoszech i w Normandii). Rząd ten, dzięki sfałszowaniu referendum we czerwcu 1946 r., dokonanego pod osłona naganów ub-eckich, kierowanych przez sowieckich oficerów bezpieczeństwa, przegrał z rządem komunistycznym. Naród został zgwałcony do uznania pięcioprocentowej mniejszości komunistycznej. Od 1918 r. zatem aż do chwili obecnej nie było przerwy w istnieniu państwowości polskiej.
Odzyskanie niepodległości 11 listopada 1918 r. było rzeczywistym odrodzeniem Rzeczypospolitej. Niepodległość ta nie była podarkiem sprzyjających okoliczności, jak przychylne nastawienie do sprawy polskiej mocarstw zachodnich, czy rewolucja w trzech państwach, nie była też wynikiem wzmożonej aktywności społeczeństwa polskiego, które wpłynęło na ostateczny wynik I wojny światowej, ani zasługą geniuszu Piłsudskiego. Na odzyskanie niepodległości miały wpływ wszystkie te czynniki, jedne w większym, inne w mniejszym stopniu.
Jest ważne, że naród się przebudził, że chłop od czasu uwłaszczenia stał się nie tylko samodzielnym czynnikiem gospodarczym, ale poczuł się Polakiem. Poczuł się Polakiem przede wszystkim robotnik polski, uświadomiony w tym przez aktywną pracę PPS. Obok Piłsudskiego trzeba wymienić Dmowskiego, wielkiego ambasadora sprawy polskiej przy rządach Ententy. Dzięki niemu dodano klauzulę (12 artykuł rozejmu) o terminie ewakuacji ziem polskich przez wojska niemieckie. Obawiał się – i słusznie, jak potwierdziły nieco późniejsze dzieje – żeby na opuszczone przez Niemców wschodnie tereny Polski nie wkroczyły wojska bolszewickie. Niemcy mieli okupować te tereny do czasu przejęcia ich przez armię polską z Francji pod dowództwem gen. Hallera.
>Dzień 11 listopada, święto niepodległości przypomina nam o prawdziwej wolności, o niezawisłości Polski od wschodniego i zachodniego sąsiada. Myśli o niepodległej Rzeczypospolitej nie wyrzekniemy się i nie ustaniemy w walce, dopóki nie ustąpią, „aż się rozpadną w proch i pył” wraże siły nas nękające.
Bóg – Honor – Ojczyzna
/L.U./
DRODZY CZYTELNICY
To już 50-ty numer „Kurierka”, opuszczający drukarnię „Wilno”. Prawie trzy lata ta niewinnie i figlarnie zatytułowana gazeta wywołuje wściekłość, a zarazem bezsilność węszycieli i szpicli bocheńskiej es-becji. Jak dotąd są bezsilni. „Kurierek” nawet swoim kształtem jest dostosowany do lekkiego brzmienia swojego tytułu, lecz ciężar zamieszczanych artykułów jest duży, a wymierzane miejscowym prominentom policzki piekące i bolesne. Jesteśmy obecni nie tylko w Bochni. „Kurierek” dociera także do innych regionów kraju, niektóre nasze artykuły i informacje odnotowują inne pisma podziemne. Bywamy cytowani także na antenie radiowej Radia Wolna Europa, jak wiadomo, nieustannie gnojonego i wyszydzanego przez dinozaurów komunistycznej propagandy.
Jaki jest „Kurierek”? Trudno dokonać sensownej oceny gazety, którą się tworzy. Należy ona do czytelników. Jedno jest pewne: jako jedyny bocheński przekaźnik informacji „Kurierek” wciąż przypomina nam, byśmy się nie zapominali, że Solidarność wciąż jest i będzie, wbrew niektórym, co już teraz chcieliby raz na zawsze skończyć z naszym Związkiem. „Kurierek”, jak każdy młody organizm dojrzewa, krzepnie w siły. Życzymy więc sobie, z racji małego jubileuszu, dalszego „tak trzymać”!
REDAKCJA