INFORMACJE
+++ Nie ma końca represji za udział w marszu szlakiem I Kadrowej, który to marsz (jak już pisaliśmy) miał miejsce w tym roku. Najpierw odbyły się kolegia, teraz dalsze represje. I tak zwolniono z pracy bez wypowiedzenia mgr Annę Fischer – nauczycielkę szkoły podstawowej nr 114 w Krakowie – Nowej Hucie. W uzasadnieniu zwolnienia z pracy, podpisanym przez Włodzimierza Mytnika – zastępcy inspektora Oświaty i Wychowania w Krakowie czytamy m.in.: „…przyczyną jest udział w nielegalnym marszu z okazji 70-tej rocznicy Kadrówki.”
+++ Kuratorium Oświaty i Wychowania w Tarnowie wydało dokument, świadczący o głupocie i krótkowzroczności urzędników tejże instytucji – mianowicie zaleca się nauczycielom szkół średnich organizowanie konkursów na temat: „zasługi milicji i służby bezpieczeństwa w utrwalaniu władzy ludowej w 40-lecie jej istnienia”. Dokument ten wydano, o ironio!!! w dniu 19 października (uprowadzenie ks. Popiełuszki). Według tegoż dokumentu przewiduje się przydzielanie specjalnych premii dla nauczycieli organizujących takie konkursy. Celem przypomnienia ewentualnym organizatorom (kolaborantom) – niewątpliwie znajdą się tacy – publikujemy tylko jeden (z wielu tysięcy) przypadek „utrwalania”… „ W dniu 8 września 1946 r. naczelnik ub, kryminalista i agent gestapo zamordował burmistrza Bogucic, Józefa Kołodzieja, bohatera podziemia i lokalnego prezesa organizacji młodzieżowej Wici; Władysława Kukiela, zarządcę miejscowej mleczarni i Stanisława Mariasza, działacza PSL. Wkrótce potem Bartkowicz – naczelnik ub – zamęczył powolnymi torturami burmistrza Łapanowa Jana Jarotka i to w obecności jego syna. Wydał następnie rozkaz podległym mu oprawcom pochwycenia Józefa Szydłowskiego, lokalnego członka komitetu wykonawczego PSL. Nim go zastrzelono, wycięto mu język, wyrwano paznokcie i wypalono mu pogrzebaczem oczy. W bocheńskim ub na ul. Orackiej standardową torturą było wbijanie drzazg za paznokcie.”
Z okazji nadchodzącej „BARBÓRKI” wszystkim górnikom składamy najlepsze życzenia. Niech św. Barbara, patronka pracy podziemnej strzeże Was, Drodzy Górnicy, a także wszystkich tych, którzy pracują w naszym związkowym Podziemiu.
div>
SZCZĘŚĆ BOŻE!
/Redakcja
Z BOCHEŃSKIEGO PODWÓRKA
Spotkać ich można wszędzie, codziennie na Rynku i przyległych ulicach. Ci w Rynku dorabiają do emerytury szpiclowaniem i współpracują z esbecją. Okupują ławki i nostalgicznie wspominają dobre czasy swej prominenckiej prosperity. Dwie postacie zasługują jednak na większą uwagę. Reprezentują rozmaite drogi życiowe po zakończeniu publicznej działalności. Ziembliński, były I sekr. kp pzpr, potem przewodniczący fjn snuje się codziennie rano przed sklepem mięsnym przy ul. Kościuszki. Często nieogolony, wyczekuje na jeszcze jeden ochłap kartkowego dobrobytu, którego „zręby” (ulubione słówko komunistów) budował w latach 60-tych. Dziś zbiera owoce. Reprezentuje siermiężny, gomułkowski komunizm. Drugi to niedawny naczelnik miasta, Aleksander Bajda, przedwczesny emeryt (niespełna pięćdziesiątka), „sterany” pracą w aparacie administracyjnym. Zasługi ogromne: kolosalne opóźnienie w budownictwie mieszkaniowym, wlokąca się latami budowa obwodnicy, no i przecież domek. Domek z arkadami przy ul. Szewskiej, wykończony szybko, sprawnie, estetycznie i… mieszkanko w nim dla… p. naczelnika. Za darmo, na koszt miasta, elegancko i po pańsku. Dziś p. naczelnik łowi rybki. To może zbyt skromne określenie. Jest współwłaścicielem dużych stawów rybnych w okolicy Bochni (Nieszkowice Wielkie) i zbija niezłą kabzę. Gdzież więc pryncypialność i wierność komunistycznym ideałom, w imię których on jak i jemu podobni zwalczali ją zaciekle? Tacy to u nas komuniści!
TKW BOCHNIA POTWIERDZA WPŁATY: OLA 1.000, MIKOŁAJ 3.000, EMERYT PKP 500,, REGAN 6.300, LECHU 3.000, PEDAGOG 800, RABA 1.500, KLOCEK 10.000, FUNKCJONARIUSZ MO 2.650, KONSUL 3.800, SEMAFOR 1.000, KORMORAN (dla Karola) 10.000. W numerze 49 mylnie podaliśmy Sami Swoi 1.000 zamiast 3.000. Przepraszamy.
DRUKARNIA „WILNO” im. gen. Okulickiego „Niedźwiadka”. Numer zamkn. 19.XI. 1984.