KURIEREK B |
Tymczasowa Komisja Wykonawcza NSZZ „SOLIDARNOŚĆ” w Bochni |
Bochnia – Brzesko, data wydania 10.03.1985 nr 59/60 |
NOWA CENTRALA ZWIĄZKOWA
Kilka miesięcy działania Wronich zz znakomicie ilustruje, do czego i komu mają one służyć. Do czego? – głównie do sterowania swoimi członkami w pożądanym przez pzpr kierunku, do tworzenia pozorów sprawiedliwości społecznej, a przede wszystkim do unicestwienia socjalnych i politycznych zdobyczy Sierpnia’80. Komu służą? – sługusom, ludziom dwulicowym, tchórzliwym i karierowiczom: bo wczasy na przydziały, bo „święty spokój.”
W zawrotnym tempie, przy gorliwej pomocy pzpr, radia i TV kilkuset najemnych organizatorów stworzyło nową CRZZ. Na czele stanął Alfred Miodowicz. Właściwy człowiek na właściwym miejscu. Gorliwy towarzysz, ochotny kompan tow. Miniura, lowelas i zasłużony dla sb informator. Oto kilka faktów z życiorysu Miodowicza: przez 17 lat aktywny prominent poprzedniej CRZZ, skompromitowany w 1977 (skandale towarzyskie, pijaństwo, „opieka” nad żonami współpracowników), przechodzi do pracy w Zespole Badań Społecznych. Ten „zespół” to nieoficjalna komórka sb przy KF PZPR w Hucie im. Wielkiego Lenina. W latach 1980-81 przycupnął cichutko przy boku tow. Miniura w tymże komitecie. A teraz kieruje i dyktuje. Miodowicz i jego CRZZ mają już na koncie kilka znaczących sukcesów. Na zjeździe w Katowicach ostro atakował rząd PRL za opieszałość w tępieniu anarchii i rozpasanie kleru. Następnie wyjechał z „roboczą” wizytą (czytaj: w celu wylizania dywanów na Kremlu) do Moskwy. Tam dyskutował, przyjął instrukcje, podpisał, co trzeba i ogólnie wydał się właściwy. Po powrocie do kraju on i jego CRZZ zgłosili akces do Pron w celu zacieśnienia współpracy z przodującą organizacją emerytów i rencistów, a także wypracowania wspólnej platformy wyborczej w wyborach do sejmu. Obecnie zajmuje się podliczaniem majątku i funduszy, ukradzionych „S”. Jak na rok istnienia bardzo owocna działalność – nieprawdaż, towarzysze neozwiązkowcy?
Wronia CRZZ ma już (a jakże) własne centralne pismo. I któż to stanął na czele redakcji? Tow. Kąkol, wielce zasłużony w krzewieniu kultury świeckiej i radzieckiej, docent z Warszawy. To ten sam Kąkol, który będąc ministrem ds. wyznań, skutecznie wspierał wysiłki „bandy Cierka” w uniemożliwieniu Pawłowi VI, papieżowi, przyjazdu do Polski; ten sam, który po Marcu’68 gromił Żydów i studentów w imię komunistycznej nauki i ludowej sprawiedliwości, ten sam, który w latach 1969-75 daremnie dobijał się do bram docentury w Uniwersytecie Warszawskim.
Tych dwóch ludzi: „robotnik” Miodowicz i „Docent” Kąkol tworzą wesoły duet, zasiadający na szkapie CRZZ, popędzanej przez PZPR i Pron. Flip i Flap komunistycznej scenki politycznej. Wierne pieski partii i nadgorliwi tropiciele jakiejkolwiek niezależnej myśli. Jeżeli do powyższych faktów dołożyć i ten, że aktualna liczebność wronich związków zawodowych wynosi zaledwie pół miliona więcej aniżeli jest członków PZPR – wszystko staje się jasne!
UWAGA NA PROPAGANDĘ
Za własne pieniądze psujesz sobie wzrok codziennie i nerwy. W pracy, w szkole piętnujesz telewizyjne bezeceństwa propagandowe, ale po przyjściu do domu twoja ręka sięga bezwiednie po szklany narkotyk. Jesteś wzburzony, tu i ówdzie rzucisz nawet „mięsem” pod adresem oglądanego generała, ministra, dyrektora. Społeczeństwu, które chce się zniszczyć i osłabić moralnie aplikuje się od wieków „igrzyska”, sport, kretyńskie programy rozrywkowe, szmirowaty film, horror o północy. Przyznaj, czy nie tak właśnie jest skonstruowany program TV? Gdzie w nim miejsce na prawdziwą refleksję osobistą? Nie potrafisz nawet w święta rozstać się ze swoim czarno-białym lub kolorowym soliterem, niszczącym z dnia na dzień Twoje człowieczeństwo.
Pamiętaj, że kłamstwo i nienawiść, sączone codziennie, nawet, gdybyś w nie nie wierzył, pozostawiają gorzki osad niepewności, wyrażający się w, na pozór niewinnym pytaniu: „a może oni mają jakiś procent racji?” Ziarno niepewności rośnie szybko i temu rozwojowi nie przeszkodzą Twoje zapewnienia o samokontroli. Pamiętaj: kłamstwo powtórzone tysiąc razy samo staje się prawdą. To żelazna zasada każdej kłamliwej działalności propagandowej, a tym bardziej komunistycznej. Więc nie podniecaj się niezdrowo, gdy w jakimś programie usłyszysz perorującego aktywistę i nie mów: „no, ale im (czerwonym) dołożyli.” Dając ujęcie w ten sposób swojej irytacji, komuniści wpuszczają Cię po prostu w maliny, rozładowując Twe wzburzenie, jak spuszcza się powietrze z przepełnionego balonu. Nie powiększaj więc grupy zagonionej da malinowego zagajnika
/PIC/
Zastanów się:
Kto urodzi się w niewoli, czy może mówić o smaku wolności? Kto żyje w ciemnej, ponurej piwnicy, nic nie wie o słońcu? Ci nie mogą. Ale są tacy, którzy nie chcą. Nie potrafią wybrać. Walka o wolność narodową toczy się obecnie na płaszczyźnie świadomości. Jeżeli będziemy silni wiedzą, praktyczną wspólnotą, solidarnością na co dzień – przetrwamy i doczekamy końca sowieckiego totalitaryzmu. Jeżeli będziemy wzajemnie się niszczyć, kłócić o drobiazgi, zazdrościć sobie, przybliżymy wtedy dzień zniewolenia. Jak to robić? Niech każdy z nas pomyśli o jednym swoim dniu tak: co zrobiłem dzisiaj dla drugiego człowieka? Co zrobiłem, nie otrzymując nic w zamian? Kto chce naprawdę naprawiać świat musi najpierw naprawić siebie.
/Siostrzyczka/