2. Henryk Czech – jest w Bochni postacią mnie znaną i mniej barwną od Gnoińskiej, za to dobrze dał się już we znaki niektórym pracownikom ZPH w Bochnia. Oto kilka momentów jego życiorysu. Bezpartyjny-partyjny, pracownik Zakładu Przetwórstwa Hutn. Przed sierpniem’80 sekretarz branżowych zz w tymże zakładzie. Za działalność związkową osoba jego musiała się zająć najwyższa Izba Kontroli. Udowodniła mu m.in. pobieranie „dziesięciny” od wniosków racjonalizatorskich składanych, jak wiadomo, za pośrednictwem sekretariatu /czytaj: sekretarza/ branżowych zz. Rozpad branżowców pozbawił go intratnego stołka, dlatego musiał się zadowolić samodzielnym stanowiskiem w biurze technicznym, gdzie pracował do ogłoszenia stanu wojennego. W czasie jego trwania nabrał, jak większość mu podobnych, wiatru w żagle i awansował na kierownika działu kadr, wygryzając zdegradowanego za rzucenie legitymacji partyjnej Jana Mazura. Stanowisko to zajmuje do tej pory wysługując się wiernie esbeckim psom gończym, hasającym po zakładzie. Oto zasługi, które wyniosły go na kandydata skazanego „z góry” na przegraną z Gnoińską.

3. Urszula Wrońska – bardzo pracowita, nawet przepracowująca się. Gdyby nie ona to Spółdzielnia Pracy Budownictwa, której prezesuje – według jej mniemania – dawno by się rozpadła, chociaż trwa już od 40 lat. Że jeszcze dyszy to zasługa, oprócz p. prezes oczywiście wytrwale liczonym kolejnym wersjom PFAZ-u. Jest to zresztą ulubiony konik p. Wrońskiej. Ostatnio p. Urszula wstawiła do swego gabinetu kosę, autentyczną chłopską kosę. Pracownicy i klienci, tych drugich Spółdzielnia ma niemało, zastanawiają się, po co ta kosa? Czyżby odgrzewała modernistyczna chłopomanię? A może właśnie nią chce wykosić kontrkandydatów do prezesury, a może tylko chce ich przestraszyć?  Chyba nie, bo ostatnio złożyła rezygnację. Wrońska z pewnością byłaby lepszym posłem od Gnoińskiej czy Czocha, ale jako kandydata na kandydata stanowiła tylko ozdobną fasadę ordynacji wyborczej. Poza tym jej niezmordowana pracowitość wprawiłaby w kompleksy rozleniwionych, niemyślących kolegów. Pracowałaby na okrągło w piątki, świątki i niedziele, zarywając często całe noce. Na takie przemęczenie czerwoni nie pozwalają. Dlatego nie może zostać kandydatem. /Rzeczywiście nie została nim, konwent /czerwoni/ kandydatami wybrał Gnoińską i Czocha – przyp. red./ Szkoda zresztą, że p. Urszula, pozytywny człowiek, dała się wrobić w tę całą aferę wyborczą, przez co straciła twarz u niezależnego społeczeństwa Bochni.

ACZEGO NIE PÓJDĄ – miniankieta

Wybory rozumiem tak: jestem w jakiejś partii, wystawiamy swoich kandydatów, odbywamy z nimi wiece przedwyborcze, a potem głosowanie, czyj program lepszy tego społeczeństwo wybierze. A u nas? Jedna partia i dwóch jej przydupasów, jedne program zgodny z programem Moskwy. A ja jestem bezpartyjny. Co prawda są kandydaci na posłów bezpartyjni, ale wybrała ich PZPR, jedyna na świecie partia, która zrzesza partyjnych i bezpartyjnych w zależności od potrzeb. Więc niech ta partia sama na siebie głosuje. Ja zostaję w domu. /Pracownik fizyczny z Bochni/

Większość ludzi, których znam, szermuje argumentem, czy pójdę do wyborów, czy nie pójdę i tak to nic nie zmieni. Takim ludziom odpowiadam, że KOR założyło kilku ludzi w 1976 r., a 4 lata później był Sierpień’80. Milkną zakłopotani. Ale wiesz, z ludźmi tak jest, jak zwyciężymy to wszyscy, jak przegrywamy to sami. Np. na ostatniej Mszy św. w rocznicę Sierpnia było w kościele z tysiąc ludzi, a pod krzyżem, gdzie się zwykle zbieramy, może 150 osób. W domu to wielu jest rewolucjonistów /również przy kielichu/, ale jak trzeba swoje poglądy potwierdzić czynem to bojaźliwie chowają się za plecami innych. Mnie Jaruzelski może spisać na straty, ale obawiam się, że mieszkańcy i obywatele Bochni posłusznie do urn podrepczą, bo obywatele miasta Bochni ponad wszystko cenią sobie spokój, lody u Broszkiewicza i dobry /a teraz jak idzie/ program telewizyjny. A może tylko dobry odbiór? Tych ludzi bardzo mi żal. /obywatel miasta Bochni/

Nie pójdę do wyborów, bo jestem członkiem NSZZ „Solidarność”.  To wystarczy! /K.W./

Proszę pana, mnie w szkole przedwojennej na katechezie nauczono – Pamiętaj, abyś dzień święty święcił. I ja go będę święcić. /Akowica/

/Ciąg dalszy ankiety w następnym numerze – Redakcja/

Potwierdzamy wpłaty: /zaległe/ Józef – 1000, Albatrosy – 6500, Czarne Chmury – 1500, Konsul – 6500, Reagan – 7500, Czarne Chmury – 2100.
/Bieżące/ Zespoleni – 1800, Kipa-5000, Abstynent – 3000, Dziadek – 1000, Komar – 2620, Józef – 5000. Dziękujemy.

Strony: 1 2