KURIEREK B
Tymczasowa Komisja Wykonawcza NSZZ „SOLIDARNOŚĆ” w Bochni
Bochnia – Brzesko – Dąbrowa Tarnowska, data wydania 15.01.1986 nr  74

I CO DALEJ?

Byłem i nadal jestem optymistą długofalowym (…) Od mniej więcej 1978 zaczął się objawiać i toczyć w całym obozie wschodnim proces, którego nie mógł odwrócić żaden stan wojenny, czy też (…) półstalinizacja w Polsce. System zaczął się sypać i już nic nie będzie tak, jak było.
Co do prognoz krótkoterminowych. W 1982 r. zespół, w którym pracuję, prognozował u nas przesilenie na lata 1985/86, co zresztą obśmiała prasa oficjalna. No i rzeczywiście wchodzimy obecnie w nową fazę procesu przemian. Czas jakby przyspieszał w tej chwili kroku. W Rosji Gorbaczow przygotowuje swój zjazd, już sama wyznaczona data, rocznica pamiętnego, XX zjazdu coś mówi w tej sprawie, kogoś oni podsumują, a mają kogo i za co. Starcy zostawili Gorbaczowowi imperium w stanie dewastacji. Niepotrzebna wojna w Afganistanie z poligonu przekształciła się w kompromitację armii uważanej i uważającej się do tej pory, nie bez racji, za najlepszą w świecie. Kilkadziesiąt tysięcy strat w ludziach w zamian za kontrolę nad niecałą połową terytorium, po 6 latach walki – najdłuższa wojna w historii ZSRR – z kilkoma, pozbawionymi wspólnego dowództwa, ugrupowaniami. To praktycznie blamaż. No i tamten absurdalny, politycznie kompromitujący mord na pasażerach koreańskiego samolotu, który można było przechwycić, popełnili również wojskowi. Nie dziw, że muszą  teraz zejść z Kremla na drugi plan.
W polityce zagranicznej dziedzictwo Gromyki to wrogość na wszystkich granicach i miękkie, otwarte podbrzusze w Azji w następstwie konfliktu z Islamem. Olbrzymie koszty pomocy dla zaprzyjaźnionych, a niepewnych reżimów w Afryce, Ameryce i Azji – 12 miliardów dolarów rocznie. Nierozwiązany problem rolnictwa, mogłoby ono wyżywić pół świata, podczas gdy Rosjanie wydają w roku na zakupy zboża miliardy dolarów, których brak na przemysłowe technologie. Stagnacja w przemyśle. ZSRR nie ma elektroniki, ale za to nie ma też kwalifikowanych stali, bo hutnictwo rozbudowywał, jak i u nas, do tyłu. Do tego krach energetyczny, niedobór ropy (…), blisko koniec węgla na Wołyniu i w Donbasie. Rozbudowana do niemożliwości biurokracja i policja, brak ludzi do roboty, no i alkoholizm, który grozi wręcz biologicznym wyniszczeniem Rosjan w ciągu następnych 30 lat. Katalog to niepełny, ale wystarczający. Na domiar Chiny usiadły na konia reform i tak ruszyły z kopyta naprzód, że odgłosy jakby wstrząsnęły Kremlem, dosłownie wstrząsają nim.
A Rosja? Potrzebuje oddechu. Jednakże Gorbaczow niewiele ma do zaofiarowania w rozmowach z Reaganem. Pomijając fakt, że nieudana wizyta w Paryżu osłabiła jego pozycję, a Zachód znów dobrze orientuje się w jego sytuacji. Żadnych atutów i wewnątrz. Choć znamy różne radzieckie propozycje reform gospodarczych, są one dość amatorskie, wiadomo, że nie ma on nadal skrystalizowanego programu. Ostatnio Gorbaczow pozbył się dwóch najważniejszych przeciwników wszelkich zmian, prezesa Gospłanu, istnego boa dusiciela gospodarki, Bajbakowa i ministra handlu zagr. Patoliczewa. To nie jest chyba tylko pokoleniowa zmiana warty, bo w Estonii wydzierżawia się już chłopom gospodarstwa rodzinne ze skolektywizowanych gruntów. Na wycieczki do Chin z kolei jeżdżą nie tylko menadżerowie polskiego przemysłu węglowego, wysyłani tam systematycznie przez gen. Piotrowskiego, jeździ tam setki Rosjan z aparatu władzy. To nie jest jeszcze program, ale to coś mówi, choć Gorbaczow przed zjazdem nabrał jakby wody w usta. Gorbaczow tworzy całkowicie nowy garnitur władzy. To coś znaczy dla Polski. Dotychczasowe kremlowskie związki kontrpartnerów Jaruzelskiego, potencjalnych  rywali kończą się. I chociaż na Kremlu nie lubi się Polski, Jaruzelski zyskuje w praktyce znacznie wolniejszą rękę i pewną swobodę ograniczonych reform, gdyby naturalnie zechciał je wprowadzić.
Z drugiej strony, jak wszyscy wiemy, żadnych pieniędzy z Zachodu nie dostanie, jeśli nie zmieni swej polityki wewnętrznej i nie stworzy, co najważniejsze, gwarancji, że pieniądze nie pójdą nie w błoto. Co zrobi? Na razie buduje stopniowo swój własny aparat władzy. Jeszcze nie skończył. Ma przed sobą zjazd. A kiedy już skończy… właśnie, czas nie pracuje dla niego, dla nikogo z nich zresztą w Polsce, bo są partią szczątkową, wymierającą, praktycznie bez młodzieży. Rok 1945 się nie powtórzy. A krępuje ich w dodatku własna mentalność. Ten swoisty paraliż wyobraźni społecznej, niemoc. Nawet nie z ich osobistej winy. To system. System jako całość jest ciągle przerażającą amatorszczyzną. Z założenia ideologia przed laty upoważniła bolszewików do zaczynania wszystkiego od zera, bez przyjmowania doświadczeń poprzednich klas panujących. I musieli, a za nimi nasi, popełnić w kilkadziesiąt lat niemal wszystkie możliwe błędy paru tysiącleci.

Strony: 1 2 3