KURIEREK B |
Tymczasowa Komisja Wykonawcza NSZZ „SOLIDARNOŚĆ” w Bochni |
Bochnia – Brzesko – Dąbrowa Tarnowska, data wydania 03.03.1986 nr 77 |
KOMUNIKAT NR 35
5 lutego 1986 r. zmarł na skutek bestialskiego pobicia przez nieznanych sprawców działacz nowosądeckiej Solidarności, Zbigniew Szkarłat. Morderstwo jest kolejnym dowodem, że władza używa argumentu przemocy jako środka zastraszania i upokarzania społeczeństwa. Akty terroru i skrytobójstwa są świadectwem słabości władzy. Apelujemy do wszystkich, by w miarę swoich możliwości przyczynili się do ujawnienia przypadku tej zbrodni.
Kraków, dnia 9 lutego 1986 r.
Prezydium RKS Małopolska
WIADOMOŚCI
Dnia 28.02.86 r. o godz. 9.30 przed Kolegium ds. Wykroczeń UM w Bochni odbyła się rozprawa Jana Komasary, któremu zarzucono „nielegalną” zbiórkę pieniężną na sztandar hutniczy do kościoła św. Pawła w Bochni. Po wysłuchaniu J. Komasary Kolegium zrezygnowało z przesłuchania świadków i głos zabrał oskarżyciel por. Hans z RUSW. Zażądał on 40 tys. zł grzywny, przepadek pieniędzy pochodzących ze zbiórki (16 tys. zł) oraz ogłoszenia orzeczenia w prasie na koszt obwinionego (my czynimy to za darmo). Tak wysoką karę por. Hans uzasadnił „wysokim stopniem szkodliwości społecznej czynu oraz miejscem popełnienia – zakład pracy”. Po krótkiej przerwie kolegium orzekło: 25 tys. zł grzywny z zamianą na 25 dni aresztu w razie niezapłacenia oraz przepadek pieniędzy za zbiórki na rzecz narodowego funduszu pomocy szkole. Kolegium uzasadniło to również nielegalnością zbiórki, która zależy od miejsca, w tym przypadku publicznego, zakładu pracy. Gdyby przeprowadzono ją np. w domu albo w obrębie kościoła, byłaby całkiem legalna. W składzie kolegium byli: Stefania Jochym, zamieszkała w Łapczycy (koło starego kościoła), pseudonim Piekarz, znana m.in. z gorliwości w komisjach wojskowych – przewodnicząca kolegium, emerytowany kapitan WP, Krakowski oraz trzecia osoba, której nazwiska na razie nie znamy. Zachęcamy do korespondencji z nimi. To fakty, a teraz kilka słów komentarza.
1. Jest to pierwsza w historii niepodległej Bochni sprawa, gdzie za zbiórkę na szlachetny cel karze się grzywną. A przecież te sztandary fundowane przez zakłady pracy i inne organizacje tworzą dziś wspaniały pomnik dziejów miasta, a walka z historią i tradycją to wojna z wiatrakami.
2. Jest to uderzenie przede wszystkim w bocheński kościół, tym bardziej, że SB ściga również zbierających na budowę kościoła („K-B” nr 75). Władza nie może ścierpieć, że w tak krótkim czasie powstaje drugi kościół, który nie będzie służył dialektycznemu oszukiwaniu ludzi. Przy okazji jest to zlekceważenie proboszcza Nowakowskiego, który, jak donosi pantoflowa poczta, interweniował w tej sprawie u naczelnika miasta. Ten przyobiecał mu ulgowo potraktować sprawę.
3. Niedawno w UM w Bochni była organizowana wśród pracowników zbiórka na mszę św. bez wymaganego zezwolenia. Nie wiemy, czy p. Jochym też sypnęła grosza, w każdym razie nikomu za to włos z głowy nie spadł.
4. Zbiórki pieniężne na kościół, sztandary, naszą działalność i inne w bocheńskich zakładach pracy były organizowane, są i będą bez względu, czy się to władzy podoba czy nie.
Członkowie Kolegium, okradając J. Komasarę, ojca 4 dzieci, z 25 tys. zł i jego kolegów z 16 tys. zł popełnili przestępstwo, które domaga się zadośćuczynienia. Niech o tym pamiętają, szczególnie wtedy, gdy będą rozliczać się z Bogiem, a to rychlej czy później się stanie.
++++ 17.02.86 odbyło się plenum KM PZPR w Bochni, poświęcone wyborowi nowego pierwszego sekretarza. Pełniący tę funkcję od niespełna 2 miesięcy W. Piotrowski złożył rezygnację ze względu na „stan zdrowia”. Jak więc widać sekretarzowanie zdrowiu nie służy. Już na kilka dni przed plenum większość mieszkańców Bochni wiedziała, że nowym sekretarzem będzie Wiesław Biernat. Plenum rozpoczęło się od odczytania rezygnacji Piotrowskiego, który na zebranie nie przybył. Wszystko odbyłoby się szybko i sprawnie, gdyby nie zaczęto zgłaszać nowych kandydatur, oprócz wcześniej uzgodnionej, a ponieważ niektórzy ze zgłoszonych nie byli obecni (Palczewski), więc wysłano po nich do domu samochód. Jak się potem okazało, na próżno, bo Palczewski po przybyciu oświadczył, że kandydatury nie przyjmuje. Podobnie uczynili inni, oprócz Biernata, którego w końcu wybrano z braku innych kandydatów. Nowe kandydatury zgłaszał Łoziński, emerytowany milicjant, który również mówił o potrzebie zlikwidowania naszego pisma. Najpóźniej o wyborze Biernata dowiedziała się jego rodzina, bo z prasy. Była to wiadomość tak szokująca, że o mało co nie musiało interwenioweć pogotowie.
++++ Wielu „dobrze poinformowanych” twierdzi, że istotną przyczyną degradacji Piotrowskiego była zatuszowana przez niego, za grube pieniądze sprawa zabicia samochodem przechodnia przez pijanego sekretarza pop-u w filii „Szadkowskiego” w Muchówce.