Co więc robić?? Przede wszystkim przestać się samooszukiwać. Nie można wejść do paszczy lwa i udawać, że jesteśmy w salonie literackim, pocieszanie się, że to kiepski cyrk, a lew wyleniały, poprawia samopoczucie, ale sytuacji nie zmienia. Nie dlatego po 15 strajkach wyrzucano z pracy, internowano i skazywano wielu ludzi, a po manifestacjach ulicznych bito i robiono „ekspresówki”, że były to złe koncepcje działania. Realny nacisk i groźbę dla władz wywołuje równie realny odwet, stosowanie przemocy i represji. Władza wypowiedziała wojnę społeczeństwu całkiem serio. X czy Y nie dlatego trafił do więzienia, że był głupi czy nieostrożny, ale dlatego, że podjął walkę. Oczywiście nie zachęcam do dekonspiracji całej działalności i radosnego marszu do więzień na złość komunie. Działalność trzeba podzielić na dwie dziedziny. Ścisłe zakonspirowane muszą być wszystkie sprawy związane z drukiem, jak również musi ukrywać się część znanych działaczy, dla których pojawienie się na powierzchni oznacza natychmiastowy areszt. Ta grupa ludzi poza zasięgiem władzy stanowi naszą ostateczną rezerwę. Tu wypadki nie powinny się zdarzać. Musi też istnieć grupa ludzi działających jawnie, kształtujących sądy, opinie, postawy. Jest to działalność mało efektowna, trudna i niebezpieczna, ale bez niej istnienie podziemia traci sens, a dalszy upór jest niemożliwy. Zakonspirować się to nie sposób, ponieważ byłoby to konspirowanie nie działalności, lecz postaw i poglądów, a o to w totalitarnym systemie chodzi. Władza nie ma złudzeń na temat tego, co każdy z nas myśli, a chodzi jej jedynie o to, aby nie mówić tego głośno i zgodnie z tym nie postępować. Myśli nie wypowiadane, poglądy nie dyskutowane więdną, są usuwane ze świadomości w natłoku bieżących spraw i zastępuje myślenie gazetowo-telewizyjnie. Wspomnianą dwutorowość działalności dobrze rozumieją działacze przedsierpniowej opozycji demokratycznej. Trudniej się przystosować do sytuacji tym, którzy rozpoczęli publiczną działalność w Solidarności.
Kurierek nr 8
Przyzwyczajeni do jawnych wystąpień, z pewną gwarancją bezpieczeństwa, do przemawiania do dużych zgromadzeń, do pomocy aparatu wykonawczego związku, nie mogą odnaleźć się w nowej sytuacji. Martwią się, że tylu jest biernych, przestraszonych i już przystosowanych do nowej sytuacji, zamiast cieszyć się, że tak wielu jest odważnych i zdecydowanych walczyć. Myślę, że ci właśnie ludzie po wyjściu z więzień i obozów dla internowanych powinni stanowić trzon jawnej działalności ruchu oporu ponieważ, z powodów oczywistych, nie powinni raczej zajmować się np. drukiem. A ukrywanie się po legalnym opuszczeniu więzienia z dowodem osobistym w ręku nie ma większego sensu. Potrzeby są naprawdę ogromne ponieważ odwagi cywilnej ciągle nam brakuje pomimo, że opór cywilny przyjęliśmy jako główną metodę walki. Wiele tysięcy ludzi podpisało „lojalki”. Wielu ciągle uważa, że muszą ze wszystkiego tłumaczyć się milicji i władzą, o wszystkim opowiadać, odpowiadać na każde pytanie. Znam samorząd, który nie potrafił odmówić komisarzowi wojennemu podjęcie działalności, ponieważ nie wie, jakich użyć argumentów. Pamiętam problem wielu ludzi przed wyborami do sejmu w 1980r. … Co powiedzieć, kiedy przyjdą i zapytają, dlaczego nie poszedłem głosować? Znam młodych ludzi, którzy dzielnie stają w bitwach ulicznych, natomiast nie mają odwagi powiedzieć dyrektorowi, że nie będą chronić zakładu przed ekstremą w dniach pogotowia wrony. Znam przyzwoitych ludzi, którzy chętnie spotkali by się z pozostająca na wolności „powierzchniową ekstremą”, ale w warunkach ściśle konspiracyjnych pomimo, że nie mają w mieszkaniu zakonspirowanej drukarni ani magazynu ulotek. Jest wiele zakładów pracy, w których zwyczajni ludzie nie mają z kim porozmawiać o sytuacji, ponieważ działacze „S” głowy znad roboty nie podnoszą i żadnych rozmów nie podejmują, żeby się nie zdekonspirować. Jeśli mamy zakonspirować się tak skutecznie, że nie będzie nas ani widać ani słychać, to szkoda fatygi. Lepiej od razu powiedzieć, że rezygnujemy z jakiejkolwiek działalności. Panuje też pogląd, że lepsi działacze powinni się teraz oszczędzać, ponieważ w tej chwili za byle co można trafić do więzienia. Jest to pogląd absurdalny i niemoralny gdyż zakłada, że teraz mają trafić do więzienia ci „gorsi” bo teraz ktoś musi walczyć o lepsze czasy dla tych „lepszych”. Wielu ludzi, którzy dzięki „S” zyskali autorytet, boi się teraz występować z własnymi propozycjami i opiniami, ponieważ mogą być one nietrafne, gdyż w sytuacji trudnej i skomplikowanej można się pomylić. Sądzę, że obawy te są nieuzasadnione, bo życie samo eliminuje pomysły nierealne, a nigdy bardziej nie jest społeczeństwu potrzebny głos ludzi z autorytetem, jak właśnie w ciężkich czasach. Celem totalitarnej władzy jest zastraszanie społeczeństwa, zamknięcie mu ust, zamienienie w zbiorowisko anonimowych jednostek. Do tego nie wolno dopuścić, nawet za cenę znacznych ofiar. W dziedzinie działalności cywilnej mamy niejedną barierę do przekroczenia zanim uznamy, że jedynym ratunkiem jest gromadzenie broni i trotylu.