PRAWDA  O  REWOLUCJI  PAŹDZIERNIKOWEJ
Jedną z charakterystycznych cech publicystyki i humanistycznej wiedzy w systemie komunistycznym jest dyspozycyjność, fałszowanie rzeczywistości lub co najmniej operowanie półprawdami. Odnosi się to również do rewolucji leninowskiej, zwanej październikową. Przedstawia się ją jako pogromczynię caratu, jako jutrzenkę przynoszącą wolność narodowi rosyjskiemu i innym. A jak było naprawdę?
Sygnałem do rozpoczęcia rewolucji 25 X 1917 r. były strzały armatnie krążownika Aurora, zakotwiczonego w Petersburgu, a następnie atak marynarzy na Pałac Zimowy, w którym nie rezydował już car lecz socjaldemokratyczny, rewolucyjny rząd Kiereńskiego, ukonstytuowany po rewolucji lutowej tego roku. Ten atak miał miejsce 7 miesięcy po abdykacji cara Mikołaja II, po rozpoczęciu od lutego działalności Rad Delegatów Robotniczych i Żołnierskich, współdziałających z rządem („cała władza w ręce rad”),  w których bolszewicy mieli minimalne wpływy, po zniesieniu przywilejów klasowych, po wydaniu słynnej deklaracji „Ziemia i wolność”, zapowiadającej wszystkim wolność osobistą i społeczną, prawo do ziemi, prawo do korzystania ze wszystkich dóbr materialnych i duchowych. Jak widać, rewolucja październikowa była tylko puczem Bolszewików, małej w stosunku do Mienszewików i Eserowców partii, w celu zdobycia dyktatorskiej władzy.
Czy Rosjanie chcieli tej rewolucji? W przytłaczającej większości NIE! Świadczy o tym wojna domowa, której efektem to miliony zabitych, rannych, głodnych, pozbawionych dachu nad głową. Świadczy o tym 60 milionów pomordowanych „w pierwszym pastwie socjalistycznym na świecie”, ciążących kamieniem na sumieniu Lenina. A nawet gloryfikowani matrosi Aurory, którzy zdobyli Leninowi władzę, gdy zobaczyli, co się święci, zaledwie kilka miesięcy później przeciwstawili się Leninowi. Było już jednak za późno, działała dyktatura, zostali skróceni o głowę (o tym podręczniki również milczą). Narodowi rosyjskiemu, zachłystującemu się prawdziwa wolnością, Lenin przywrócił jarzmo tyranii gorszej od poprzedniej, nieznanej dotąd światowej rewolucji dla zdobycia całego świata. „Wolę milionera i kapitalistę, którzy negują Boga, niż chłopa czy robotnika wierzącego w Boga”. Zatem nie dobro i wolność uciskanych, ale władza, władza nad całym światem jest pryncypialną cechą leninowskiej rewolucji. Jest to również testament dla następców. Lenin władzy tej nie zdobył. Na drodze stanęła mu młoda, dopiero co odrodzona Polska, która w 1920 r. odrzuciła go w granice Rosji.
O dobro i wolność ludzkości nie chodzi również następcom Lenina. Oni realizują jego testament. W Europie osiągnęli linię Łaby, mają sukcesy w Afryce, chcą na dobre usadowić się w Ameryce, w Azji dążą do osiągnięcia Oceanu Indyjskiego, a wszystko w imię leninowskiej rewolucji, czerwonego kolonializmu.
/dzd/
WIADOMOŚCI
W ramach esbeckiej akcji przedamnestyjnej „trzy tysiące” w dniach 11-13 IX przesłuchano w Bochni A. Pacułę, w Brzesku Z. Dulębę, w Tarnowie: W. Niemirskiego, R. Stracha, R. Kaczora, K. Krasnodębskiego, i W. Ziemirskiego. Na przesłuchaniach wymuszano składanie pisemnych oświadczeń na okoliczność prowadzenia nielegalnej działalności w opozycji politycznej oraz ujawnienia się w ramach amnestii. Zdecydowana większość nie dala się nabrać na esbecką dobroć i łaskę oferowanego spokoju.
++++ Dyrekcja i samorząd Kopalni Soli Bochnia, na skutek przekroczenia limitu płac zamierzają zwolnić z pracy ludzi, którzy w ostatnim roku przeżyli cięższe choroby (dłuższe zwolnienia lekarskie). Istna druga Japonia, tyle że z czasów II wojny światowej, niszcząca ludzi starych, chorych i kalekich.
++++ 14 IX o godz. 11 w Tarnowie z okazji jubileuszu 200-lecia diecezji biskup ordynariusz J. Ablewicz odprawił Mszę św. w intencji ludzi pracy diecezji przy wypełnionym robotnikami placu katedralnym. W homilii ks. Biskup poruszył problem pracy, obowiązki i przywileje z niej płynące. Mówiąc o obowiązkach pracowników, zwrócił uwagę m.in. na dobrą pracę, na nadużywanie jej, na wielkie brakoróbstwo. Pracodawcy natomiast powinni godziwie za nią płacić, dobrze ją organizować i czynić coraz lżejszą. Było to głębokie i piękne przemówienie. Osobiście jednak czułem pewien niedosyt, brakowało mi choćby wspomnienia o prawie pracowników do swobodnego zrzeszania się w wolnych związkach zawodowych. Głos wysokiego dostojnika w tej sprawie w dobie amnestyjnej byłby bardzo wymowny i znaczący.

Strony: 1 2 3 4