My, niżej podpisani popieramy Wniosek grupy prawników polskich, dotyczący usunięcia sprzeczności w obowiązującym w Polsce prawie, które zawiesza na czas nieokreślony pluralizm związkowy, gwarantowany w innych obowiązujących aktach prawnych.
Wyrażamy przekonanie, że praktyczna realizacja zasady pluralizmu związkowego będzie dobrze służyć interesom pracowniczym i wychodzeniu naszego kraju z kryzysu.
(podpisy związkowców)
JAK BYŁO?
Koniec roku skłania do refleksji, zbilansowania minionego czasu. Rok obecny nie był dla związku radosny. Czerwoni, jak określiła propaganda, zrobili krok do przodu, krok we właściwym kierunku, ogłosili „powszechną” amnestię, ale nie dla wszystkich. Nie może z niej skorzystać nasz kolega Jerzy Orzeł, który święta radości i pokoju spędzi w smutku i udręce niewinnie cierpiącego. W październiku znowelizowano jedną ze słynnych ustaw majowych 85 r. Zmieniono kwalifikację niektórych przestępstw na wykroczenia, pozostawiając nadal w mocy postępowanie przyspieszone. Zmiana ta stała się nowym narzędziem presji, dającym możność dowolnej interpretacji prawa. Zabiegi te nie mają na celu normalizacji życia wewnątrz kraju, wyjścia z kryzysu gospodarczego, lecz są obliczone na efekt zagraniczny, otwarcie kiesy Reagana i Zachodu. Ale co to daje przy równoczesnym ugotowaniu reformy gospodarczej?
Reżym równocześnie dąży do uzyskania szerszego poparcia społecznego. Powołał obok historycznych już OKON-ów, PRON-u i OPZZ, Radę Konsultacyjną, która jest kolejną fasadową organizacją, mającą na okrasę trzy nazwiska: Siły-Nowickiego, Gieysztora, Zabłockiego i Święcickiego. Ten ostatni przed wstąpieniem musiał ustąpić z prezydium warszawskiego KIK-u. Powstanie Rady świadczy, że Czerwoni wiedzą, iż dotychczasowe organizacje nie mają społecznego poparcia, dlatego mimo podtrzymywania ich istnienia ignorują je. Tak będzie też i z Radą. Pokój społeczny może nastać tylko wtedy, gdy powstanie przynajmniej pluralizm związkowy.
Związek nasz mimo, że niektórzy dziennikarze, a nawet politycy Zachodu postawili nad nim krzyżyk, trwa, a nawet okrzepł. Świadczy o tym choćby stutysięczna pielgrzymka świata pracy na Jasną Górę we wrześniu, utworzenie jawnych struktur itp. Za granicą uzyskano afiliację w Międzynarodowej Konfederacji Wolnych Związków Zawodowych i w Światowej Konfederacji Pracy. Jest to nowy cios dla Jaruzelskiego. Myślę, że nie ostatni. Mimo, że rok nie był łatwy to daje podstawę do pewnego optymizmu na przyszłość. Optymizm ten skłania, szczególnie w czasie Świąt do zadania sobie pytania: jaki wkład dałem w życie Związku, jaki dam w przyszłym roku?
Nazywa się je teraz Odrodzone OPZZ. I słusznie, bo odrodziły się stare, niechlubne, crzztowskie tradycje związkowe. Szef A. Miodowicz, wybrany niezbyt wielką większością, jest członkiem politbiura, co daje najlepszą gwarancję dyspozycyjności związku. Ciekawostką jest, że przygotowana długą kampanią propagandową uchwała związkowa, że OPZZ jest jedynym reprezentantem świata pracy, nie została poddana pod głosowanie. Oto i cała „niezależność” OPZZ-u.
WIADOMOŚCI
W czwartek 20 XI na fonii 2 programu TV (w czasie emisji filmu „Manhattan”) w niektórych dzielnicach Krakowa odezwało się radio „Solidarność”. Na emisję składały się informacje o 11 listopada na terenie Krakowa, o reaktywowaniu w Nowej Hucie KRH jako siedemnastego jawnego ogniwa Związku, zarazem podziękowano serdecznie S. Stanuchowi za rozpropagowanie odezwy KRH na łamach „Gazety Krakowskiej”, życząc mu dalszych sukcesów dziennikarskich. Ostatnim komunikatem była wiadomość o zatrzymaniu w Tarnowie 16 XI grupy 41 członków ruchu „Wolność i Pokój”, w szefostwie którego jest syn A. Miodowicza – Konstanty Miodowicz oraz 5 gości z Francji i RFN. Zamierzali oddać hołd Austriakowi, Ottonowi Schimkowi, który pod koniec wojny za odmowę strzelania do ludności polskiej został postawiony przed sąd polowy, rozstrzelany i pochowany w Machowej. Tam chcieli się udać działacze WiP-u, jednak „dzięki” zdecydowanej postawie organów nie doszło do tego, dodajmy, z korzyścią dla pacyfistów z Zachodu, którzy mogli ujrzeć na własne oczy, jak to się u nas walczy o pokój.
++++ Jurij Bondariew na forum VIII zjazdu Pisarzy Radzieckich w Moskwie powiedział: „… Powinniśmy odczuć nie lęk lecz prawdziwą grozę, widząc i wiedząc, co dzieje się z ośmiokrotnie poskromioną Wołgą, z jej wodą, brzegami, rybami, ze zmienioną florą Dniepru, któremu zagraża zatrucie chemiczne według całej tablicy Mendelejewa, co dzieje się z Donem, pozbawionym już ryb, z rzeką Ural (była kwaśna, a stała się zasadowa), z morzem Kremienickim i Cymlańskim, ze słynnymi jeziorami Ładogą, niebezpiecznie przesyconym fosforem, z brudnym, a tak niedawno krystalicznie czystym jeziorem Onega, z cudownym niegdyś jeziorem Bałdaj, z którego nie można już pić wody, z jeziorem Sewan, którego poziom zmienił się w sposób nienaturalny, z tysiącami innych zbiorników wodnych i małych rzek…” Górą literaci! Należy oczekiwać, że śladem „radzieckich przyjaciół” minister Krawczuk zacznie perorować o cesarzowej Salmonelli, podbijającej Warszawę, a Nienacki napisze „raz w roku w Czarnobylu” – murowany bestseller. A tak poważnie, źle się dzieje, gdy prawdę o katastrofalnej sytuacji ekologicznej muszą ujawniać poeci i pisarze zamiast specjalnie do tego powołanych ludzi. No cóż, „przodujący ustrój” niszczy stary świat, a buduje nowy. Ale czy warto?
++++ Przejawy nerwowości i agresywności można zaobserwować u niektórych funkcjonariuszy administracji państwowej. Naczelnik gminy Szczurowa, Zalewski (vel Golec, bo kiedyś takie nazwisko nosił), człowieczek postury mizernej, bo nie wystający ponad lamperię własnego gabinetu, daje im upust na własnej małżonce. Zbyt częsty makijaż naczelnikowej wzbudził oczywiste zainteresowanie otoczenia. Sprawa, miast na wokandę sądową trafiła na partyjną. Indagowany na temat konsekwencji aktywista oświadczył, że co prawda Zalewski naczelnikiem pozostał, ale opieprz dostał. Podobno pogrożono mu nawet palcem.
++++ 11 XI o godz. 18.30 społeczeństwo Tarnowa zebrało się w kościele XX Filipinów na Mszy św. za Wolną i Niepodległą Ojczyznę. Modlono się za dusze poległych i pomordowanych rodaków, a szczególnie za uczestników wojny z Sowietami w 1920 r. i od 17 IX 1939 r. na wschodzie. Po Mszy uformował się pochód do Grobu Nieznanego Żołnierza, delegacja złożyła wieniec poległym od „Solidarności” miasto oraz odśpiewano Hymn Narodowy z uniesionymi rękoma w geście zwycięstwa. Policja tajna i mundurowa przystąpiła do aktywnego zakłócania uroczystości. Ogłosili zgromadzenie za nielegalne i wezwali do rozejścia się. Fotograf uwijał się jak w ukropie. Do późnych godzin wieczornych legitymowano przechodniów w okolicy Grobu i sąsiednich ulic. Szczytem bezprawia i chamstwa było wulgarne odnoszenie się funkcjonariuszy do osób starszych podczas legitymowania. Zwieńczeniem policyjnej podłości było zerwanie szarf z wieńca „S”, a następnie zabranie go i wrzucenie na własny czerwony śmietnik. Są to katolicy. „Boże, odpuść im zaślepionym, bo nie wiedzą, co czynią”.
++++ W dniach 16-23 XI odbył się I Tydzień Kultury Chrześcijańskiej w Tarnowie, którego myślą przewodnią była „tradycja siłą kultury chrześcijańskiej i narodowej”. Gratulujemy! Może podobnego doczekamy w Bochni.
++++ W znanej, nie objętej amnestią sprawie krakowskich „terrorystów” (m. in. J. Orzeł) przesłuchiwani są coraz to nowi świadkowie, w ostatnich dniach przesłuchiwaniem tym poddano kilku studentów. Nadal przetrzymywanych jest w areszcie 7 osób, co wraz z dwoma skazanymi (K. Krauze, J. Żaba) sprawia, że w naszym Regionie jest uwięzionych 9 osób o charakterze politycznym.
Dziękujemy za nadesłane życzenia świąteczne dla Redakcji. Pozostałe materiały będziemy publikować w następnych numerach.
TKW potwierdza wpłaty: Jurek 5.400, Atol 2.000, POP 1.000, Komar 2.800, Konsul 1.500, Kasia 2.000, Sami Swoi 5.000, Bibliofil 1.000, Polonistka 400, Albatrosy 2.600, Czarne Chmury 1.700, Regan II 4.700, Komar 2.350, POP 600, „Akcja 300” 5.000 i 1.000, Jurek 1.200, Belfer 2.000, Bardonowa 1.200. Dziękujemy.