KURIEREK B |
Tymczasowa Komisja Wykonawcza NSZZ „SOLIDARNOŚĆ” w Bochni |
Bochnia – Brzesko – Dąbrowa Tarnowska, data wydania 04.09.1987 nr 97 |
OŚWIADCZENIE
Zbliża się rocznica Porozumień Sierpniowych. Od siedmiu lat ludzie pracy w Polsce i NSZZ „Solidarność” toczą walkę o niezbędne reformy, o demokratyzację, o prawa pracownicze. Po 13 grudnia 81, gdy władza w obronie swych przywilejów sięgnęła po przemoc, zginęło wielu naszych kolegów. W Lubinie i Wrocławiu zginęli uczestnicy obchodów sierpniowych. Jest naszym obowiązkiem oddać hołd ich pamięci.
Doświadczenia sierpniowego protestu zachowują swą aktualność. Władze nie rezygnują z prób rozwiązania polskich problemów poprzez zaostrzanie rygorów życia społecznego i obniżanie poziomu życia ludzi pracy. Ostatnio rząd przedstawił projekt zmian w Kodeksie Pracy, który jest oczywistą próbą godzenia w najbardziej elementarne prawa pracowników. Planuje się wprowadzenie przepisów przywiązujących pracownika do zakładu pracy poprzez uniemożliwienie rozwiązywania umowy o pracę za obopólnym porozumieniem, wprowadzenie dodatkowych kar pieniężnych i częściowego, przymusowego pośrednictwa pracy. Rząd dokonuje też zamachu na prawo pracowników do odpoczynku przez zwiększenie represywności prawa urlopowego oraz dąży do wprowadzenia nowej instytucji – swego rodzaju stanu wyjątkowego – w przedsiębiorstwie, którego gospodarka podlega „uzdrowieniu”.
Zgodnie z projektem w zakładach tych pracownik traci możliwość obrony: można go usunąć z pracy, można nim dowolnie dysponować, przesuwając na inne, nawet gorzej płatne stanowisko. Pracownikom zwalnianym, nawet przy oczywistej bezpodstawności wypowiedzenia, sąd może odmówić przywrócenia do pracy. Pogłębiając nierównoprawność pracownika wobec pracodawcy rząd zmierza do przywrócenia ubiegłowiecznych stosunków w zakładach. NSZZ „Solidarność” wzywa do zdecydowanej akcji przeciwko samowoli władz. Obowiązkiem wszystkich członków Związku jest ostrzeganie pracowników przed konsekwencjami planowanych zmian Kodeksu Pracy. TKZ-y, pisma związkowe, członkowie „Solidarności”, działający w samorządach powinni wszelkimi środkami informować załogi o grożącym niebezpieczeństwie, mobilizować je do wyrażania sprzeciwu. Jest to dziś jedno z podstawowych zadań Związku, realizacji ideałów Sierpnia 80.
4 sierpnia 1987 Tymczasowa Komisja Koordynacyjna NSZZ „Solidarność”
Przedstawiciele Regionów: Dolny Śląsk, Gdańsk, Małopolska, Mazowsze, Pomorze Zachodnie, Śląsko-Dąbrowski, Środkowo-Wschodni, Toruń-Bydgoszcz, Wielkopolska i Ziemia Łódzka.
ZWIĄZEK DZISIAJ
Zaczęło się w lipcu 1980 w WSK Świdnik, robotnicy zastrajkowali przeciw, katastrofalnej niemal, sytuacji aprowizacyjnej kraju. W sierpniu nowa fala strajków zaczęła się w Gdańsku. 31VIII władze skapitulowały. Hasło „21 x tak” weszło na trwałe do historii, tak jak i z pozoru niczym nie wyróżniające się słowo „solidarność”. Setki różnych publikacji poświęcono Sierpniowi (swój skromny wkład ma także „KB”) dlatego nie ma sensu powielać ciągle tych samych pojęć i dat. Można za to, korzystając ze skromnego jubileuszu, dokonać pewnego bilansu na dzień dzisiejszy i zastanowić się, co dalej?
Zachodni obserwatorzy porównują sytuację w Polsce do szachowego pata. Jaruzelski, opierając się na resorcie gen. Cze.Ka. i trzymając w odwodzie radzieckiego „straszaka”, „znormalizował” polskie ulice. Tu odniósł sukces. Jednakże już pierwsze próby „znormalizowania” polskiej gospodarki wywołały uśmiech politowania u speców – Generał wiedział, jak ma wyglądać stan wojenny, ale nie ma zielonego pojęcia, jak ma przebiegać wychodzenie z kryzysu. Społeczeństwo, po tylu rozczarowaniach, nieufne, nie daje już wiary frazesom o zaciskaniu pasa po to, by dzieciom żyło się lepiej. „Solidarność” jako masowy ruch to, niestety, przeszłość. Pokazała to najdobitniej czerwcowa pielgrzymka Ojca św.
Różne są tego przyczyny. Przede wszystkim obawa przed represjami, ale także pewien zawód, wynikły z braku jakiegoś spektakularnego sukcesu, na który czekała większość, przy swej biernej postawie. Propaganda oficjalnie, a wiadome służby bez rozgłosu nękają co bardziej aktywnych działaczy podziemia, zarzucając im dyspozycyjność względem Zachodu. Tym większe znaczenie mają słowa Jana Pawła II, wypowiedziane w chwili, gdy co energiczniejsze jednostki emigrują z PRL-u, a ci, co zostali, ponuro patrzą w przyszłość. On woła do nas i za nas: „Solidarność” – to znaczy jeden i drugi, a skoro brzemię, to brzemię niesione razem, we wspólnocie. A wiec nigdy – jeden przeciwko drugiemu. Nie może być walka silniejsza od „Solidarności”. Nie może być program walki nad programem solidarności… Jeśli organizacja życia zbiorowego zakłada zbyt ciasne ramy dla ludzkich możliwości i ludzkich inicjatyw, nawet gdyby to następowało w imię jakiejś motywacji „społecznej” – jest, niestety, przeciw społeczeństwu.” O czym myśleli Urban i ludzie jego pokroju, gdy w Gdańsku – kolebce „Solidarności – z ust papieża padały te i podobne słowa? „Codziennie się za Was modlę, tam w Rzymie i gdziekolwiek jestem. Codziennie się modlę za moją Ojczyznę i modle się za ludzi pracy i modlę się za to szczególne, wielkie dziedzictwo polskiej „Solidarności”. Modlę się za ludzi, związanych z tym dziedzictwem, w szczególny sposób za tych, którym wypadało, czy wypada ponosić ofiary z tego powodu.
I modlić się nie przestanę, bo wiem, że jest to sprawa wielka.” Są to słowa zwierzchnika całego Kościoła, Człowieka, przed którym klękają ministrowie i pochylają się koronowane głowy. Dla nas zaś Kogoś, do Którego garną się miliony, uważającego go za swego duchowego przywódcę. Świadczy o tym choćby umieszenie fotela papieskiego w tym miejscu ołtarza-okrętu na Zaspie, które zazwyczaj zajmuje kapitan statku.Ważny jest też czas, kiedy zostały wygłoszone owe papieskie homilie, w chwili, gdy przeważająca część społeczeństwa zapadała z powrotem w apatię i uciekała w prywatność, czyli w (nieczytelne) – jak określił to papież, w szukanie miernego stanu posiadania ponad wszystko: gdy bezczelność SB dochodzi do tego stopnia, iż zakładając brak interwencji hierarchii kościelnej, uniemożliwia ludziom, idącym na Msze św. wstępu do kościoła, Jan Paweł II stwierdza: „Żywię głębokie przeświadczenie, iż to, co się zaczęło dokonywać tu, w Gdańsku i na Wybrzeżu i w środowiskach innych w Polsce, ma wielkie znaczenie dla przyszłości ludzkiej pracy i nie tylko na naszej ziemi, ale wszędzie.” Zatem aktywność. Czyż mamy prawo nie odpowiedzieć na ten wielki apel o wytrwanie przy słusznych ideałach, w który przekształciła się ta Pielgrzymka? No dobrze, powie ktoś, ale jak odpowiedzieć? Strajk nie wyjdzie, po rocznicowej mszy na 1 demonstranta przypada 5 zomowców, nie ma żadnego długofalowego programu itp. itd.