Pacyfikacja ZPH (Stalprodukt S.A) w Bochni

13 grudnia 1981r.

Idę do Komisji Zakładowej, próbuję połączyć się teleksem z KM HiL – nieczynny, próbuję teleksem zakładowym – nieczynny. Idę na centralę telefoniczną, gdzie są bezpośrednie łącza „Budostalu” z Krakowem – nieczynne. Teletechnicy nie mogą zrozumieć co się dzieje. Idę do dyspozytora usiłując się połączyć łączami hutniczymi z Komisją „S” w KM HiL – nikt nie odpowiada. Wracam do Komisji Zakładowej Po kilku minutach przypominam sobie o awaryjnych numerach „S” w KM HiL. ustalonych jeszcze podczas prowokacji Bydgoskiej. Sięgam do notatnika i znajduję je. W komisji Zakładowej jest już kilka osób z wydziałów. Przedstawiam po krotce sytuację i pędzę do dyspozytora by dzwonić na awaryjne numery. Zgłasza się Stanisław Hanzlik v-ce przewodniczący hutniczej „S”. Słyszalność bardzo słaba. Dowiaduję się że SB zrobiło obławę na siedzibę ZR Małopolska i wielu działaczy aresztowano, że obława była również na siedzibę hutniczej „S”, ale udało się im uciec (s.Hanzlikowi i J Ciesielskiemu) z pełnionego dyżuru w siedzibie związku. Poinformowali również, że ogłaszają strajk okupacyjny ze względu na bezpośrednie zagrożenie związku. Na tym rozmowa się kończy.

Dzwonię na wydziały i informuję o strajku. Jest godz. 430. Wydział P2 staje od razu, wydział Pl stopniowo po wyjechaniu blachy z pieców. Dzwonię do Witka Bawolskiego przewodniczącego Krajowej Sekcji Hutniczej „S”, i v-ce przewodniczącego hutniczej „S” mieszkającego w Bochni, aby przyszedł do naszego zakładu ze względu na swoje bezpieczeństwo. Dzwonię lub wysyłam gońców do członków Komisji Zakładowej, aby przyszli do zakładu. Dzwonię także do dyrektora zakładu aby przyszedł. Ściągam kierowniczkę stołówki oraz personel kuchni, aby przygotowali posiłki. Wysyłam „Nyskę”, aby można było zebrać pracowników stołówki. Słuchamy radia – nie są nadawane wiadomości o 4-tej i 5-tej. Około 530 przybywa dyrektor Henryk Hołota. Siedzimy w pomieszczeniu Komisji Zakładowej i dyskutujemy. Jest nas kilkanaście osób. O godzinie 6-tej spikerka w radiu informuje, że za chwile będzie specjalny komunikat. Przemawia generał w ciemnych okularach.

Pierwszych słów słuchamy w napięciu, kiedy mówi o zawieszeniu związków jedna z kobiet nie wytrzymała i syknęła s…syny. Przemówienie jest nagrywane na taśmę magnetofonową. Po zakończeniu przemówienia kilka urywanych zdań komentarza. Każdy z nas przeżywa to wewnętrznie. Dyrektor pyta co robicie. Odpowiadamy, że strajkujemy dopóki wszyscy działacze związku nie zostaną uwolnieni. Wychodzi do swojego gabinetu. W między czasie przybywa W. Bawolski. Wysyłam prywatny samochód jednego z pracowników do Brzeska po Z. Dulembę. Mają go przywieść okrężną drogą do nas bo tu będzie bezpieczny. Witek Bawolski otrzymuje połączenie z „S” w KM HiL, ale żadnych nowych szczegółów się nie dowiaduje poza tym, że huta już stoi. Nocną zmianę jeszcze puszczamy] do domów, aby się przygotowali na strajk., ale nie wszyscy idą. Część zostaje aby nam, pomóc. Przychodzi starsza kobiet i mówże każde pokolenie musi ponieść swoje ofiary w czasie wojny uszyła biało -czerwone opaski dla AK teraz uszyje dla nas. Jesteśmy wzruszeni. Robimy zebrania dla nowej zmiany i informujemy o sytuacji. Przemawia najczęściej Bawolski. Nikt nie protestuje przeciwko strajkowi. Przybywa Dulemba z Brzeska, jest kompletnie załamany. Płacze mówiąc „patrz Jurek, co te… z nami zrobili”. Pocieszam go prowadząc na halę, mówiąc „Popatrz, ludzie strajkują, popierają nas. Nie zginiemy”. Patrzy obłędnym wzrokiem na stojące maszyny, ale załamanie nie mija. Jest mi smutno. Zaczyna dopiero teraz do mnie docierać co się dzieje. Ale nie poddaję się, Wierzę, ze to starcie wygramy.

Do Komisji przychodzi kilka osób z miasta chcąc się zorientować co się dzieje. Wysyłani gońca na plebanię, aby przyjechał ksiądz i odprawił mszę św. dla pracowników. Przyjeżdża ksiądz, który jest akurat na misjach w Bochni i odprawia mszę św. wygłaszając homilię o godności ludzkiej. We mszy nie uczestniczę z e względu na nadmiar spraw. Wcześniej, około 11-tej przychodzi do zakładu I- sekretarz KZ PZPR Jan Klassa. Rozmawiam z nim krótko, informując o sytuacji. Nie robimy specjalnego Komitetu Strajkowego. Wyznaczam odpowiedzialnych za: straże, porządek, wyżywienie itp. Z bramy meldują, że przyszedł pracownik SB z Tarnowa mający pod opieką nasz zakład niejaki Janikowski i chce się widzieć z dyrektorem. Odprowadzono go od bramy do dyrektora i z powrotem, aby się nie plątał po zakładzie.

Ponieważ ranna zmiana przyszła do pracy nieświadoma tego, co się dzieje i nieprzygotowana na dłuższy pobyt w zakładzie ustalamy, że pracownicy z tej zmiany pójdą jeszcze do domu. Kontaktujemy się z MPK i za około pół godziny autobusy mające odjechać z pod huty są na terenie zakładu, aby nikt im przypadkiem nie utrudniał jazdy. O 14-tej wyjeżdżają wraz z pracownikami na swoje normalne kursy. W godzinach popołudniowych przychodzi do nas przewodniczący „S” w kopalni Soli Józef Mroczek. Stan wojenny zastał go na Śląsku u rodziny. Przyjechał do Bochni taksówką. W telewizji nadają komunikaty. Kto kieruje akcją protestacyjną  podlega karze……………………….. Słucham i niewiele z tego dociera do mnie. Jeszcze wierzę, że to wygramy, ale zaczyna docierać do mnie, że być może trzeba będzie za to zapłacić. Jeszcze nie wiem jaką cenę, ale trzeba będzie. Myśli kierują się ku rodzinie, znajomym.

Zaraz w niedzielę koło siódmej rano zadzwoniłem do domu odebrała telefon mama. Powiedziałem, że jest stan wojenny i że jest u nas strajk, żeby się nie martwiła, że wygramy. Jeśli by rozsiewano jakieś plotki o tym, że mnie aresztowano lub tym podobne żeby nie wierzyła. Odłożyłem słuchawkę, za chwilę zadzwonił od rodziców brat. Co się dzieje ? Włącz sobie radio o pełnej godzinie to się dowiesz. Krótko wyjaśniam.
Reszta niedzieli upłynęła spokojnie. Ewakuowano dokumentację z delegatury wyniosła ją Genowefa Bielecka . Nadal mamy łączność z „S” z KM HiL. O 10 tej wieczór przychodzi nowa zmiana. Znowu zebrania informacyjne. Ludzie przyjmują strajk ze zrozumieniem. Około pomocy kładę się na kilka godzin w nocy spać w śpiworze na podłodze. Zmęczenie jest silniejsze od napięcia – zasypiam.

Strony: 1 2 3 4