Wspomnienia Piotra Hlebowicza

Pożytecznym ustrojstwem był skaner do podsłuchiwania rozmów na falach eteru. Mieliśmy jedno takie urządzenie, także przerzucone z zagranicy. O ile sobie dobrze przypominam, produkcji amerykańskiej. Mogliśmy słuchać milicyjnych radiostacji i radiotelefonów w czasie demonstracji i szykujących się akcji represyjnych. Szczególnie pożądaną falą była częstotliwość Komendy Wojewódzkiej MO w Krakowie. Można było dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy…
Współpracowaliśmy z wieloma nurtami podziemnymi tak w Krakowie, jak i innych regionach kraju. Oczywiście najważniejszą sprawą było zachowanie dobrych stosunków z regionalnymi i zakładowymi władzami NSZZ Solidarność (oczywiście podziemnymi strukturami), ale z tym raczej nie było kłopotu. Mieliśmy bardzo dobre kontakty z KPN-em, OKOR-em, NZS–em, Federacją Młodzieży Walczącej, Ligą Republikańską, Solidarnością Rolniczą, Liberalno-Demokratyczną Partią Niepodległość i często z nimi współpracowaliśmy w różnych dziedzinach.
By dbać o zdrowie i mieć rozeznanie w terenie, parokrotnie organizowaliśmy obozy kondycyjne w Beskidach. Prowadziła je Jadzia Chmielowska, która już wtedy miała wizję przyszłej Legii Akademickiej w szkołach wyższych. Przy okazji zgrupowań młodzi ludzie z różnych regionów mieli okazję się spotkać, wymienić doświadczenia konspiracyjne i wykazać się w trudnej okolicy swoją tężyzną fizyczną. Pamiętam taki obóz w okolicach Rycerki – Milówki – Węgierskiej Górki. Oczywiście, używaliśmy pseudonimów i nie znaliśmy nazwisk kolegów z innych oddziałów. Bazy wypadowe w Milówce i okolicach przygotowywał nam Janusz Zaczyk z Chorzowa. Mieliśmy gdzie spać (często w stodołach u zaprzyjaźnionych gospodarzy), Zaczyk dbał też o wyżywienie.
Z ukrywającym się we Wrocławiu Kornelem Morawieckim spotykałem się kilka razy przy okazji ważnych spraw. Każda wizyta u Kornela przygotowywana była – ze względów bezpieczeństwa – przez cały sztab ludzi. Chodziło o to, by zminimalizować szansę namierzenia Kornela przez służby specjalne. Był on w tym czasie jednym z najbardziej poszukiwanych ludzi w Polsce (oprócz Józefa Teligi, Jadzi Chmielowskiej, Bujaka czy Frasyniuka) i SB-cja stawała na głowie, by w jakiś sposób trafić na jego ślad. Bezpieczeństwem Kornela zajmowali się ludzie z jego najbliższego otoczenia, m. in. Jan Pawłowski, Maria Koziebrodzka, Hania Łukowska-Karniej, Paweł Falicki, Cezary Lesisz, Andrzej Zarach i inni. To oni organizowali spotkania i sprawdzali, czy wytyczona trasa, którą pokonywaliśmy jest czysta. Piotr Medoń z Wojtkim Myśleckim samochodem (wartburgiem, przeważnie w nocy, gdyż łatwo było stwierdzić obecność inwigilacji lub jej brak) wieźli mnie do Kornela, robiąc czasami ogromne objazdy, przejeżdżając przez sprawdzone podwórka. Kornel nie mieszkał długo w jednym miejscu, najwyżej kilka dni. By zmienić wygląd, zapuścił brodę i poruszał się bardzo ostrożnie. Na spotkania z działaczami „SW” miał parę mieszkań we Wrocławiu i poza nim, lecz zaraz po spotkaniu je opuszczał.

Jako młody chłopak bardzo lubiłem takie sytuacje, iście z filmu sensacyjnego. Chwile spędzone w podziemiu lat 80. wspominam z rozrzewnieniem i łezką w oku…

Piotr Hlebowicz

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8